#historiajednegoeksponatu

Rekonstrukcja lotni Czesława Tańskiego


Polska, IV ćw. XX w. (autor W. Herbuś)
wymiary: wys. 18 cm. Szer. 70 cm. dł. 52,5 cm.

 

MZK/D/752

 

Obiekt jest wierną kopią modelu lotni Czesława Tańskiego z 1895 roku. Rekonstrukcję wykonał Władysław Herbuś, laureat wielu konkursów oraz zdobywca tytułów Mistrza Świata i Mistrza Polski w kategoriach modelarskich lotniczych i okrętowych. Do stworzenia miniaturowej lotni modelarz wykorzystał głównie materiały organiczne, takie jak drewno, korek i papier japoński. W pierwotnej wersji, śmigła były napędzane dwiema równolegle zamontowanymi gumami. Ten rodzaj napędu pozwalał na utrzymanie modelu w powietrzu przez długi czas, umożliwiając obserwację i badanie trajektorii lotu. W prezentowanej replice gumy zostały zastąpione sznurkiem wyłącznie w celach ekspozycyjnych.
Konstrukcja ta była niezwykle cennym odkryciem dla polskiego szybownictwa. Została stworzona przez Czesława Aleksego Tańskiego – malarza, konstruktora i propagatora lotnictwa. 

„Ojciec polskiej awiacji” urodził się 17 lipca 1862 roku w Pieczyskach koło Grójca. Pochodził ze zubożałej rodziny ziemiańskiej o patriotycznych tradycjach – jego ojciec, Adam, brał udział w powstaniu styczniowym, za co był więziony i poddawany kontrybucjom. Natomiast matka, Celina z Żołdowiczów, była wychowanką Instytutu Maryjnego, gdzie uczyła się malarstwa u Aleksandra Lessera. To zapewne po niej syn Czesław odziedziczył zamiłowanie do sztuki. Swój talent artystyczny rozwijał najpierw w Warszawskiej Szkole Rysunkowej pod kierunkiem Wojciecha Gersona, a od 1883 roku studiując w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium. Zyskał uznanie jako portrecista, pejzażysta i malarz koni. Dzięki rekomendacji Towarzystwa Moskiewskiego Malarzy, w 1893 roku otrzymał stałą posadę zawodowego malarza w stadninie koni arabskich w Janowie Podlaskim. Tański osiedlił się tam z żoną Marią z Jakubowskich. W nowym miejscu zainteresował się lotnictwem. Zaczął tworzyć szkice i projekty maszyn latających inspirowane skrzydłami owadów i ptaków. Duży wpływ na jego pierwsze konstrukcje miały osiągnięcia Otto Lilienthala, niemieckiego badacza, który przeprowadził wiele eksperymentów na modelach opisanych w książce „Lot ptaka jako podstawa sztuki latania”. Był pionierem lotów ślizgowych i szybowcowych. Dla Czesława Tańskiego, który niemal równolegle prowadził doświadczenia nad stworzeniem aparatu latającego, stanowił on niekwestionowany autorytet. Nawet nawiązał z nim korespondencję, prosząc o wskazówki dotyczące budowy takiego urządzenia, jednak otrzymał tylko ogólnikową odpowiedź.
Zanim Tański stworzył swoją legendarną „Lotnię”, zajmował się budową niewielkich modeli latających z napędem gumowym. Zadowolony z ich efektywności w powietrzu, przystąpił do realizacji marzenia o lataniu. Mimo braku doświadczenia technicznego, zaledwie dwa lata po przybyciu do Janowa, w 1895 roku, Tański zbudował prototyp, który nazwał „Lotnią”. Szybowiec był konstrukcją ważącą około 18 kilogramów i posiadającą 7 m² powierzchni skrzydeł, które pokryte były kombinacją cienkiej tkaniny, gazy oraz papieru. Ich poszycie było rozpięte na drewnianej konstrukcji wykonanej z suchego drewna topoli oraz zamocowanych w nim osinowych pałąków. Aby lecieć na tym wynalazku, pilot musiał trzymać skrzydła oburącz nad głową i biec pod wiatr. Pierwsze próby w lecie 1895 roku nie pozwoliły mu na wykonanie lotu, a sama „Lotnia” była kilkakrotnie uszkodzona. W zimie 1895/96 powstała druga wersja lotni z dodanym usterzeniem ogonowym (stałego elementu zapewniającego stabilność lotu) i większą powierzchnią skrzydeł.
Pierwszy oficjalny lot odbył się w czerwcu 1896 roku we wsi Wygoda. Tański wykonał kilka udanych prób skoków o długości 20–40 metrów z rusztowania o wysokości około 3,5 metra oraz jeden kontrolowany start z płaskiego terenu bez pomocy urządzeń startowych. Niektóre źródła podają, że odległość tego lotu wynosiła 30 metrów, jednak sam Tański nigdy tego nie potwierdził. Legenda o imponującym wyniku powstała znacznie później, co często prowadziło do błędnego podawania nazwiska polskiego konstruktora-pilota jako pierwszego człowieka w historii szybownictwa, któremu udały się takie loty. Choć dokonania Czesława Tańskiego nie były wyjątkowe w skali światowej czy europejskiej, były to pierwsze udokumentowane próby na ziemiach polskich, które uznaje się za początek polskiego lotnictwa.
Legendarna Lotnia Tańskiego z 1896 roku została przekazana do Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie, gdzie uległa zniszczeniu podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku. Pełnowymiarową replikę można obecnie podziwiać na wystawie w Muzeum Techniki w Warszawie.
Czesław Tański kontynuował eksperymenty na bazie konstrukcji Lotni, udoskonalając swój wynalazek, niestety bez większych sukcesów. Jednym z nich był mięśniolot typu „kaczka” napędzany siłą nóg poruszających dwa śmigła. W 1899 roku Czesław Tański przerwał próby lotnicze i zamieszkał wraz z żoną i synem w Warszawie, skupiając się wyłącznie na malarstwie w celu poprawy swojej sytuacji finansowej. Mimo to myśl o lataniu nigdy go nie opuszczała. Wraz z przyjaciółmi założył w Warszawie Kółko Awiacyjne, które organizowało regularne spotkania w celu kultywowania myśli i poszerzenia wiedzy lotniczej. W latach 1905–1907 zainteresował się konstrukcją śmigłowców. Po udanych próbach z modelami, w 1907 roku zbudował prototyp śmigłowca, nazwanego „śrubowcem”, który był napędzany dwoma przeciwbieżnymi dwupłatowymi wirnikami za pomocą korby. Niestety, podczas testów okazało się, że siła mięśni była niewystarczająca do uniesienia człowieka w powietrze. Również wyposażenie śrubowca w silnik niewiele pomogło. Niezrażony niepowodzeniami, w 1909 roku Tański zaprojektował jednopłatowy samolot o nazwie „Łątka”, wyposażony w trzycylindrowy silnik spalinowy Anzani o mocy 25 KM. Skrzydła miały konstrukcję bioniczną naśladującą skrzydła ważek. Samolot został ukończony w 1911 roku, lecz podczas próby oblotu na Polu Mokotowskim nie był w stanie oderwać się od ziemi z powodu zbyt dużej masy i słabego silnika. Po likwidacji „Awiaty” w 1912 roku przez władze carskie, samolot uległ zniszczeniu w nieznanych okolicznościach.
W czasie I wojny światowej i po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, Tański z powodu trudności finansowych zaniechał prac nad swoimi konstrukcjami. Dopiero około 1927 roku ponownie podjął próby związane ze śmigłowcami, jednak jego projekty zostały odrzucone przez Instytut Techniczny Lotnictwa.
Mimo iż próby lotu silnikowego nie powiodły się, bezsporne sukcesy w budowie szybowców zostały docenione i w 1956 roku Aeroklub Polski ustanowił Medal im. Czesława Tańskiego za wybitne osiągnięcia w szybownictwie.
Wraz ze swoim synem Tadeuszem ubiegał się o dotacje i wsparcie finansowe na budowę śmigłowca, ale projekt nigdy nie został zrealizowany. Pokrycie kosztów miało zapewnić ciągłość badań nad innowacyjnym, jak na tamte czasy, projektem maszyny, która w rezultacie nigdy nie powstała.
W 1928 roku Tański osiedlił się na stałe w Olszance koło Żyrardowa, gdzie zmarł 24 lutego 1942 roku. Jego syn, Tadeusz, który odziedziczył po nim zdolności techniczne i został konstruktorem samochodów, zginął w Auschwitz 23 marca 1941 roku.

Oprac. Ewelina Sztuk

Bibliografia:

1. Glass Andrzej, Polskie konstrukcje lotnicze 1893–1939, Warszawa 1977.
2. Rejniak Tadeusz, Historia lotnictwa, Warszawa 1966, rec. Glass Andrzej, Kwartalnik Historii Nauki i Techniki 1967, nr 12/2, s. 415–419.
3. Sydor Maciej, Drewno w budowie maszyn. Historia najważniejszego tworzywa, Poznań 2011.

Na podstawie danych przekazanych przez Dział Gromadzenia Zbiorów.

Netografia:

1. https://dlapilota.pl/wiadomosci/polska/rocznica-smierci-konstruktora-lotniczego-i-pionier-szybownictwa-czeslawa-tanskiego [dostęp 26.02.2024]
Oficjalna strona portalu dlapilota.pl – najpopularniejszego źródła informacji na temat małego i dużego lotnictwa
2. https://scienceinpoland.pap.pl/aktualnosci/news%2C93065%2C160-lat-temu-urodzil-sie-czeslaw-tanski-malarz-ktory-zostal-pionierem [dostęp 26.02.2024]
Oficjalna strona portalu Nauka w Polsce tworzonego przez Fundację PAP
3. https://muzeumsp.pl/aktualnosci/czeslaw-tanski-pionier-polskiego-lotnictwa/ [dostęp 01.04.2024]
Oficjalna strona Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie

Maria
Dunin-Wąsowiczowa „Leśne wędrówki”

ilustrowała Hanna Czajkowska, 

Nasza księgarnia Warszawa 1968,  wyd. 2

w ramach serii:

Książeczki z Misiowej Półeczki


 
 
 
 
 
Ze zbiorów Biblioteki Muzeum Zabawek i Zabawy

„Książeczki z Misiowej Półeczki” ukazywały się w latach 1960–1989 w wydawnictwie „Nasza Księgarnia”, w sumie wydano 46 pozycji. Na tylnej okładce zamieszczano charakterystyczne logo serii: Misia Uszatka, w ubranku w paski, dźwigającego na nosie stertę książek, uzupełnioną o tytuł cyklu. Ta nowatorska seria, zaliczana była do grupy książek-zabawek, które miały angażować dziecko do czynnego udziału w procesie czytania i twórczej zabawy. Na małych czytelników czekało w trakcie lektury wiele zadań. Książki były interaktywne, z dołączonymi, na kartonowych wkładkach, różnorodnymi elementami do wycinania, np.: figurkami do aranżowanie scen i teatrzyków, fragmentami ilustracji oraz zadaniami dla najmłodszych, zamieszczonymi w książce. Krótkim tekstom, napisanym przez znakomitych autorów (Helena Bechlerowa, Czesław Janczarski, Tadeusz Kubiak, Maria Kownacka i inni) towarzyszyły kolorowe ilustracje wybitnych polskich grafików, uznawanych za równorzędnych autorów. Wśród nich byli: Hanna Czajkowska, Juliusz Makowski, Maria Mackiewicz, Krystyna Bieniek czy Halina Gutsche. Seria, starannie przygotowana edytorsko, wyróżniała się na polskim rynku wydawniczym.

Ze zbiorów muzealnej biblioteki prezentujemy szczególną książkę – „Leśne wędrówki” autorstwa Marii Dunin-Wąsowicz, z ilustracjami Hanny Czajkowskiej, wydaną w 1968 r. Książka wchodziła w skład omawianej serii „Książeczki z Misiowej Półeczki”, przeznaczonej dla starszych przedszkolaków (5+). Tekst uzupełniały dołączone arkusze z rysunkami zwierząt leśnych do wycięcia i umieszczenia we właściwych miejscach w tekście. Na końcu książki czekał na dzieci „Leśny egzamin”.

Maria Dunin-Wąsowicz (1925–2009), była wybitną specjalistką edukacji przedszkolnej, twórczynią programów i audycji radiowych dla przedszkoli. Później (lata 70./80. XX w.) w Ministerstwie Oświaty zajmowała się sprawami wyposażenia przedszkoli w odpowiedni sprzęt, zabawki oraz pomoce dydaktyczne: układanki, plansze obrazkowe, gry. W swoich publikacjach podejmowała tematy związane z zabawą i zabawkami dziecięcymi, budowaniem przestrzeni dziecka (pokój dziecięcy jako warsztat pracy). Książki jej autorstwa, m.in. „O zabawce w ręku dziecka” czy „O dobrej zabawie”, wydawane w l. 70. XX w., są nadal aktualne i spójne z założeniami pedagogiki stworzonej przez Marię Montessori czy waldorfskiej.

Wsród wielu książek i artykułów Marii Dunin-Wąsowicz, naukowych i popularnonaukowych, adresowanych do dorosłych (pedagogów i rodziców) były też książki przeznaczone dla dzieci. W jej opracowaniu naukowym powstały książki z serii „Opowiedz sam…”(do samodzielnego opowiadania historyjek obrazkowych przez dzieci) i prozatorska książka „Leśne wędrówki”, odwołująca się do wspomnień z dzieciństwa autorki. Maria Dunin-Wąsowicz w książce opowiadała o lesie, który dobrze znała, ponieważ urodziła się i spędziła dzieciństwo w Pałacu w Sichowie Dużym, położonym wśród lasów staszowskich, na Kielecczyźnie. Jak wspominała, w rozmowie z Hanną Ratyńską – „ Za oknem była cała wspaniała przyroda: bogactwo drzew, zieleń traw, kwitnące łąki, wyprawy do lasu; i nasze na co dzień z nią obcowanie” (Stworzyć dzieciom lepsze warunki rozwoju…, „Wychowanie w Przedszkolu” nr 3/1995).

Po latach, w 2019 r., książka „Leśne wędrówki” doczekała się wznowienia, w nowym opracowaniu graficznym, a autorką malarskich ilustracji była Elżbieta Wasiuczyńska.

Zapraszamy na leśne wędrówki!

Oprac. Anna Myśliwiec

Fot. Jacek Gonciarz

Literatura:
Maria Dunin-Wąsowicz, O zabawce w ręku dziecka. Wyd. 2, Warszawa, Wydawnictwo „Watra” 1977
Maria Dunin-Wąsowicz, O dobrej zabawie, Warszawa, Instytut Wydawniczy, „Nasza Księgarnia” 1972
Agnieszka Maroń, Książka zabawka na polskim rynku wydawniczo-księgarskim w PRL-u, [w:] Literatura dla dzieci i młodzieży pod. red. K. Heskiej-Kwaśniewicz, K.Tałuć, Katowice, Wydawnictwo. Uniwersytetu Ślaskiego 2014
Serie literackie dla dzieci i młodzieży w Polsce w latach 1945-1989. Produkcja wydawnicza i ukształtowanie edytorskie, red. merytoryczny Ewa Gruda i SBP, Warszawa, Wyd. SBP 2014
Hanna Ratyńska, „Stworzyć dzieciom lepsze warunki rozwoju … Rozmowa z Marią Dunin-Wąsowicz, „Wychowanie w Przedszkolu” nr 3/1995

Kołatka
proj. J. Grzędowska,

 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

MZK/ET/847

Zgodnie z tradycją ludową w Wielki Czwartek kołatki, klekotki i terkotki zastępowały dzwony kościelne, które milkły na znak żałoby związanej z Męką Chrystusa. Z prostymi, drewnianymi instrumentami, chłopcy (wyłącznie) chodzili dookoła kościoła trzy razy w ciągu dnia – rano, w południe i na wieczór. Barbara Ogrodowska stwierdza: „Polscy chłopcy biegali po wsi, łomocząc drewnianymi kołatkami i rzekomo wyganiając w ten sposób diabła z opłotków (B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Warszawa 2001, s. 243). Praktyka odstraszania zła za pomocą hałasu jest jednym z najstarszych zwyczajów na co zwraca uwagę Kazimierz Moszyński w Kulturze ludowej Słowian, a dodając do tego wiarę w powracających wiosną na ziemię zmarłych pod postacią duchów, popularność tych prostych instrumentów jest zupełnie zrozumiała. W „Kurierze Naukowo-Literackim” w 1926 r. Seweryn Udziela poświęcił cały artykuł kłapaczom (gwarowe określenie kołatki), pisząc: „Tak przy mszy świętej, jak i wzywając wiernych do modlitwy na „Anioł Pański” kołaczą i terkoczą chłopcy tymi przyrządami w kościele i wokoło kościoła, starając się narobić jak najwięcej hałasu, a czynią to z wielką uciechą czy to pojedynczo, czy zbierając się w mniejsze lub większe gromadki. Maszerując razem klekoczą kłapaczami czasem w takt, według pewnego rytmu. Po świętach instrumenta, które tyle hałasu narobiły, idą do rupieciarni, a chłopcy czekają znowu rok cały, aby na przyszły Wielki Tydzień przygotować znów nowe, może ładniejsze i głośniejsze kłapacze czy tarapaty”.
Z uwagi na charakterystyczne dźwięki drewniane kołatki, klekotki i grzechotki są zaliczane do grupy idiofonów czyli instrumentów samodźwięcznych. A ich funkcja zmieniała się na przestrzeni wieków. Prócz ważnego elementu obrzędowego, sygnalizowały rozpoczęcie narad i zgromadzeń, odstraszały drapieżne zwierzęta, a nawet były używane w czasie polowania. Charakterystyczny dźwięk docenił również wybitny niemiecki kompozytor Ryszard Strauss stosując terkotkę w partyturze poematu symfonicznego Dyl Sowizdrzał. Jako ciekawostkę można dodać, że w średniowieczu ostrzegały przed chorymi na trąd.
Prezentowany obiekt, choć bez wątpienia nawiązuje swoją formą do tradycyjnej kołatki to zmienił swoją funkcję, przede wszystkim na ozdobną. Uwagę zwraca artystyczne wykończenie przedmiotu – malowanie w odcieniach błękitu oraz zawias łączący młoteczek z podstawą w kształcie serca. Element ten jest ruchomy i przy poruszaniu instrumentem w odpowiedni sposób młoteczek uderza w deseczkę raz po jednej, raz po drugiej stronie, wydając charakterystyczne odgłosy. Nieco inaczej działały terkotki i klekotki. Józef T. Klukowski opisując mechanizm działania terkotki zanotował: „Trzymając za rączkę dłuższy koniec trzpienia obracamy terkotkę dookoła karbowanego walca. Listewka zeskakując z karba na karb, terkoce” (J.T. Klukowski, Sami robimy zabawki i instrumenty muzyczne, Warszawa 1972, s. 133). W przypadku klekotki, dźwięk wydobywał się przy zderzaniu trzech płytek.
Ważną rolę kołatki, terkotki i klekotki odgrywały także w czasie święta Pesach obchodzonego w judaizmie. To najważniejsze i najstarsze święto żydowskie było lokalnie w Polsce nazywane Żydowską Wielkanocą z powodu zbieżności terminu i charakteru święta. Zgodnie z tradycją w trakcie czytania w synagodze Zwoju Estery, opisującego prześladowania Żydów w Persji przez królewskiego ministra Hamana, zgromadzeni za wszelką cenę zagłuszali padające imię prześladowcy. W tym celu używali właśnie kołatek – ich donośny dźwięk miał wymazać imię niegodziwców (J. Tomaszewski, A. Żbikowski, Żydzi w Polsce. Dzieje i kultura. Leksykon, Warszawa 2001, s. 135).
Choć zwyczaj chodzenia z kołatkami praktykowany jest już tylko w nielicznych wsiach, a instrumenty te służą dzisiaj głównie do zabawy, warto pamiętać, że głuche odgłosy wydawane przez te przedmioty mają długą tradycję, sięgającą zamierzchłych czasów, jeszcze przedchrześcijańskich. Na koniec zachęcamy Państwa do wykonania własnej zabawki wielkanocnej – terkotki, wg instrukcji Józefa T. Klukowskiego (1905–1997) – pedagoga, muzyka, kompozytora, autora podręczników muzycznych oraz licznych publikacji dotyczących budowy instrumentów dętych i innych.

Bibliografia:
Ogrodowska B., Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Warszawa 2001.
Moszyński K. Kultura ludowa Słowian, Warszawa 2010.
Klukowski J.T. , Sami robimy zabawki i instrumenty muzyczne, Warszawa 1972.
Tomaszewski J., Żbikowski A., Żydzi w Polsce. Dzieje i kultura. Leksykon, Warszawa 2001.
Udziela S. „Kurier Naukowo-Literacki” 1926, nr 14, s. 8.

Oprac. dr Barbara Kasprzyk-Dulewicz

 

usłysz kołatkę

Latający bocian,

aut. Stanisław Ciszek (1925–2002),

 

 

 

 

 

MZK/ET/1703, lata 80/90 XX w.

Jak co roku o tej porze z niecierpliwością wypatrujemy pierwszych oznak wiosny. Dla wielu niezawodnym zwiastunem końca zimy są powracające do Polski bociany. Swoistym wyrazem tęsknoty za wiosenną aurą jest prezentowany obiekt, pochodzący z bogatej kolekcji zabawek z kieleckiego ośrodka zabawkarstwa ludowego zgromadzonej w Muzeum Zabawek i Zabawy. Drewniany latający bocian został wykonany przez Stanisława Ciszka (1925–2002), rzeźbiarza-zabawkarza pochodzącego z Ostojowa, który był nie tylko jednym z najbardziej rozpoznawalnych, ale także jednym z najstarszych i najdłużej wykonującym zabawki twórcą w tym rejonie. Początkową motywacją do opanowania tego fachu była chęć pomocy rodzinie znajdującej się w nie najlepszej sytuacji materialnej. Teresa Lewińska we fragmencie poświęconym twórcy zanotowała: „Na początku swojej działalności wykonywał krzesła do Spółdzielni Drzewnej w Łącznej, robił też łyżki, tłuczki, wałki specjalne do wałkowania macy, niecki do zagniatania ciasta, szufle (…)”
(T. Lewińska, Kolorowy świat zabawek, Kielce 1995, s. 49–50). Z czasem coraz więcej czasu poświęcał zabawkom, których wyrobu nauczył się od majstrów ze wsi Krzyżka, nieopodal Suchedniowa. Warto dodać, że jako jeden z nielicznych rzemieślników, pomimo upływu dekad i uproszczenia procesu  wyrobu  zabawek  dzięki  maszynom,  posługiwał  się  dawnymi  technikami,  zwłaszcza  w  przypadku  egzemplarzy tworzonych z myślą o wystawach i konkursach. Do najbardziej znanych motywów wykorzystywanych przez S. Ciszka należały konie – największą popularnością cieszyły się modele na biegunach.
Jednak twórca sięgał również do innych inspiracji ze świata natury czego przykładem jest latający bocian, utrzymany w typowej czarno-białej kolorystyce, z charakterystycznym czerwonym dziobem. Jak sam wspominał, największy popyt na ptaszki klaskające skrzydłami był na wiosnę – „kiedy  dzieci  zaczynają  wychodzić  na  dwór”  (prawdopodobnie  artysta  miał  na  myśli  klepaki,  jednak  i  nasz  bocian  wpisuje  się  w  ten  nurt) (T. Lewińska, s. 50). Zabawka została wykonana z trzech zasadniczych elementów: korpusu i dwóch skrzydeł, które dzięki zamontowanej żyłce, są wprawiane w ruch. Wydaje się, że przedstawienie ptaka w locie nie jest przypadkowe. Taki widok traktowano jako dobrą wróżbę, zapowiedź szczęścia i pomyślnego, ale pracowitego okresu w roku. Natomiast jeśli wiosną po raz pierwszy spotkano bociana siedzącego w gnieździe należało strzec się pecha. Tak więc bocian-zabawka miał nieść szczęście i dobre życzenia. Symbolika i wierzenia związane z bocianem są jednak o wiele bogatsze.
Bocian od czasów najdawniejszych był otaczany szacunkiem i opieką. Postrzegany jako ptak pożyteczny – oczyszczający pola i łąki z robaków był łączony z wierzeniami ludowymi w których Jezus Chrystus przemienił oszczercę w bociana i nakazał mu dla pokuty i zbawienia duszy, oczyszczać świat. Barbara Ogrodowska wspomina, że: „W całej Polsce bociany często bywały oswajane, żywione i pielęgnowane, gdy były chore lub ranne, przetrzymywane  w  chatach  przez  całą  zimę  (…) Na wiosnę starano się różnymi sposobami skłonić bociana do założenia gniazda w obejściu” (B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Warszawa 2001, s. 20–21.) w myśl starego przysłowia: „Pod bocianim gniazdem szczęście mieszka”. Wróżby dotyczące pierwszych przylatujących bocianów przepowiadały nie tylko dobrą pogodę, zdrowie, dostatek, powodzenie czy szybkie  zamążpójście,  ale  przede wszystkim obfitość i płodność. Według bajki uświadamiającej dzieci o ich przyjściu na świat, bocian przylatuje z niemowlęciem nad dom i wrzuca je przez komin do mieszkania. (Słownik folkloru polskiego, red. J. Krzyżanowski, Warszawa 1965, s. 29).
W sferze obrzędowej bocian był ściśle związany ze świętem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, które w ludowych wierzeniach uznawano również za dzień przylotu bocianów, czyli wspomniana już zapowiedź nadejścia wiosny. Stare ludowe porzekadło mówiło: „Na zwiastowanie przybywaj bocianie”, choć w niektórych regionach bocianów wypatrywano już wcześniej – nawet od 12 marca czyli w dzień św. Grzegorza. Radość związana z nadchodzącymi zmianami w naturze, znalazła odzwierciedlenie nawet w kulinariach. Na Podlasiu wypiekano busłowe (bocianie) łapy czyli cztero- lub trójpalczaste drożdżowe trójkątne bułki. Ten nietypowy wypiek przygotowywany był na powitanie ptaków wracających z ciepłych krajów. Choć dziś zwyczaj ten jest spotykany niezwykle rzadko to busłowe łapy zostały wpisane w 2021 r. na Listę Produktów Tradycyjnych Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi i są uznawane za wyjątkowy przysmak.
Wypatrując niecierpliwie pierwszych oznak nadchodzącej wiosny, życzymy aby tym razem był to lecący bocian, niosący radość, obfitość i dobrą wróżbę.

Oprac. dr Barbara Kasprzyk-Dulewicz

Literatura:
Karta obiektu MZK/ET/1703 Latający bocian, Ciszek Stanisław.
B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Warszawa 2001.
Słownik folkloru polskiego, red. J. Krzyżanowski, Warszawa 1965.
K. Karbownik, Świat drzemiącej wyobraźni – o przeszłości i przyszłości zabawkarstwa ludowego na Kielecczyźnie, „Zabawy i Zabawki. Studia antropologiczne. Rocznik Muzeum Zabawy i Zabawek w Kielcach”, nr 17, 2019.
T. Lewińska, Kolorowy świat zabawek, Kielce 1995.

Stanisław Ciszek, fot. A. Myśliwiec

Ciężarówki:


Scania R500
„Epoka lodowcowa”


Scania R560
w barwach „Dywizjonu 303”


Skala: 1:24
Producent: Italieri


Autor: Krzysztof Ceforski
Kraj: Polska, Kielce, 2015-2016
plastik, farby

Modelarstwo to wyjątkowe hobby. Większości z nas może się ono kojarzyć z mozolnym i skrupulatnym sklejaniem kartonowych i plastikowych statków i samolotów. Tak naprawdę modelarstwo to oprócz nauki cierpliwości i doskonalenia zdolności manualnych, przyjemny sposób zaznajamiania się z genezą powstania składanych obiektów. Końcowym efektem modelarskiego trudu jest miniaturowy model, w którym jego autor zawarł szereg informacji, w tym również te, które zdradzają nam jego fascynacje i zainteresowania.

Prezentowana ciężarówka Scania w skali 1:24 została wykonana przez kieleckiego modelarza Krzysztofa Ceforskiego w 2015 roku z plastikowego zestawu firmy Italieri. Ciągnik oraz naczepa po sklejeniu zostały wzbogacone o ręcznie malowaną grafikę z filmu animowanego „Epoka Lodowcowa” wyprodukowanego w 2002 roku przez 20th Century Fox. Czy odlotowe przygody mamuta Mańka, leniwca Sida i tygrysa szablozębnego Diego aż tak pochłonęły twórcę, że uczynił je głównym tematem swojego modelarskiego dzieła? Umieszczone wokół ciężarówki figurki bajkowych bohaterów, które pan Krzysztof dostał od wnuków, zdają się to potwierdzać. Istnieje jeszcze inny powód. Kielecki modelarz jest fanem tuningowanych ciężarówek. Wzorem dla modelu stała się prawdziwych rozmiarów Scania R500 z grafiką z Epoki lodowcowej należąca do jednej z polskich firm zajmujących się transportem międzynarodowym. Dzięki imponującej ilustracji wykonanej aerografem przez Marka Kierklo ciężarówka stała się sławna w kraju i zagranicą. Jej obecność na trasie i zlotach samochodów ciężarowych była i jest pilnie śledzona przez miłośników podrasowanych aut, podobnie jak Scanii R560 w barwach „Dywizjonu 303”, która pochodzi z floty innego przewoźnika. W tym przypadku autorem grafiki, która wzbudziła niemałą sensację na Wyspach Brytyjskich jest Łukasz Polak.

Na jednym ze zdjęć poniżej jest także nagroda za najlepszy model cywilny Scanię z motywem „Epoki lodowcowej” w kategorii seniorów przyznana Krzysztofowi Ceforskiemu w 2019 roku na Warszawskim Festiwalu Modelarskim BABARYBA przez IPMS Stockholm (Międzynarodową Organizację Modelarzy Plastikowych w Sztokholmie).

W mini rozmiarze obie ciężarówki możemy zobaczyć na wystawie czasowej „Miniaturowy świat wielkich rzeczy”.

Oprac. Ewelina Sztuk

Drewniany, rzeźbiony ptak, rekonstrukcja

Ptak z Sakkary
rekonstrukcja
Władysław Herbuś
Polska, Kielce,
2012 rok
skala: 1:1

MZK/M/963
MZK/M/964

Ptak czy gołąb z Sakkary – tak potocznie nazywany jest tajemniczy obiekt odnaleziony w 1898 roku podczas prac wykopaliskowych w grobowcu Pa-di-Imen w Sakkarze na terenie Egiptu. W 1967 roku profesor archeologii Khalil Messiha, przeszukując magazyny Muzeum Egipskiego w Kairze, natknął się na ten osobliwy artefakt w jednej ze skrzyń opisanej „Obiekty wyglądające jak ptaki”. Zaintrygował go kształt przedmiotu wykonanego 200 lat p.n.e. Niepozorna figurka wykonana z drewna sykomory, o rozpiętości skrzydeł wynoszącej 18 cm i wadze około 40 g, nie przypomina do końca ptaka. Konstrukcja jest na wskroś techniczna, jej elementy można demontować. Doskonale aerodynamiczny kadłub przechodzi łagodnie
w ptasią głowę o  opływowym kształcie. Skrzydło stanowi jednoczęściowy płat nośny, wpasowany w wycięcie na grzbietowej części kadłuba. Między kadłubem a częścią ogonową jest przewężenie, które uwydatnia pionowy ster kierunku. Na górnej zaś krawędzi tej pionowej struktury znajduje się wycięcie na zaginiony element, którym prawdopodobnie był statecznik poziomy. Uwagę zwraca też sam kształt skrzydeł są wyraźnie grubsze
w miejscu, w którym stykają się z kadłubem, a ich wydłużone końce przypominają zaokrągloną literę V. Tak zbudowane są współczesne szybowce. Czy gołąb z Sakkary był uskrzydlonym bóstwem, zabawką, wytworem wyobraźni staroegipskiego artysty czy modelem zaobserwowanej rzeczy? Do dnia dzisiejszego na ten temat spierają się uczeni. Nie bez przyczyny stał się on obiektem dociekań zwolenników paleoastronautyki. Kontrowersje wokół wyjątkowej figurki i jej możliwych funkcji miały rozwiać na przestrzeni lat liczne badania i testy powietrzne. Ich wyniki były diametralnie różne, od tych, że ptak z Sakkary jest szybowcem i jest w stanie unosić się w powietrzu, pod warunkiem zamontowania statecznika poziomego, po te całkowicie wykluczające taką możliwość.
Muzeum Zabawek i Zabawy posiada w swoich zbiorach, aż trzy rekonstrukcje „szybowca faraonów” wykonane przez siedmiokrotnego mistrza modelarstwa redukcyjnego Władysława Herbusia. Wszystkie wystrugane są z drewna iglastego. Jeden z modeli ptaków dodatkowo wyposażony jest w statecznik poziomy – element, którego brakuje w oryginalnym obiekcie. W rekonstrukcji dla odróżnienia ta część jest w kolorze czerwonym.

Ptak z Sakkary stał się motywem przewodnim wystawy „Miniaturowy świat wielkich rzeczy”, wspólnym mianownikiem dla wszystkich miniaturowych modeli, które odwzorowują rzeczy wielkie ze świata nauki, techniki i kultury lub były główną przyczyną ich powstania.

Oprac. Ewelina Sztuk

Bibliografia:
Belting P., Eenboom A., Fiebag P., Samoloty faraonów. Lotnictwo w starożytności, Warszawa 2007.

lokomotywa z Tendrem,
Märklin R 890, skala 0
Niemcy lata 20/30. xx wieku

 MZK/M/356/1-5

Lokomotywa z węglarką Märklin R 890, skala 0, wyposażona w mechanizm zegarowy nakręcany na kluczyk. Do podstawowego zestawu dołączony dodatkowy wagon na węgiel, wagon towarowy oraz sygnalizator kierunkowskazów.
Kolejka wyprodukowana przez Gebr. Märklin & Cie w Niemczech w latach 20/30. XX wieku. Wykonana z blachy, grafika naniesiona techniką druku płaskiego – litografii. Zastosowanie w tych wczesnych zabawkach silników mechanicznych napędzanych sprężynami było wielkim krokiem naprzód dla firmy Märklin. Sprężyny wykorzystane w jej silnikach zegarowych cieszyły się dobrą opinią ze względu na swoją niezawodność i długi czas działania pozwalający pociągowi na wielokrotne okrążenia toru.

Mechanizm po nakręceniu pozwalał na ruch do przodu i cofanie. Po 100 latach i konserwacji napęd działa bez zarzutów.

Märklin to niemiecka firma produkująca zabawki, założona przez Theodora Friedricha Wilhelma Märklina (1817 – 1866) w 1859 roku w Göppingen. Przez lata swojej działalności firma kilkukrotnie zmieniała swoją nazwę. Obecnie marka Märklin to synonim tradycji, wysokiej jakości produktów
i pasji w sektorze modelarstwa kolejowego. Firma pierwotnie produkowała przybory kuchenne z lakierowanej blachy białej oraz miniaturowe wyposażenie domków dla lalek. Kiedy powstały pierwsze linie kolejowe, kwestią czasu było pojawienie się zabawkowych kolejek. Tak też się stało. Firma Märklin korzystając z doświadczenia przejętej w 1891 roku firmy zabawek blaszanych Ludwiga Lutza z siedzibą w Ellwange, ruszyła
z produkcją małych pociągów. W tym samym roku zaprezentowała na Targach Zabawek w Lipsku pierwszą systemową zabawkę kolejową, składająca się nakręcanego pociągu o napędzie mechanicznym oraz nowego i unikalnego systemu torów. Do tej przełomowej chwili tego typu zabawki nie miały szyn i jedynym sposobem ich przemieszczania było ręczne pchanie lub ciągnięcie za pomocą sznurka. Niewątpliwym sukcesem był nie tylko pionierski napęd i tory, lecz przede wszystkim zastosowana koncepcja marketingowa. Właściciele firmy zauważyli, że zabawki kolejowe mogą potencjalnie naśladować powszechną praktykę związaną z domkami dla lalek, w których początkowy zakup był wstępem do późniejszego rozszerzania i udoskonalania kolekcji przez konsumentów. Zdefiniowanie skali torów 1-5 dla zabawkowych pociągów oraz wysoki poziom wykonania dodatkowo wyróżniło Märklin na rynku zabawkarskim. Przyjęte przez firmę standardy, wkrótce zyskały międzynarodowy wymiar i zaczęły być powszechnie używane. W kolejnych latach Märklin wprowadził inne typy skali swoich produktów: „O Gauge” (1895 r.), HO Scale (1935 r.) oraz Z Scale – najmniejszą na rynku skalę 1:220 (1972 r).
Przemyślana strategia przyczyniła się do szybkiego rozwoju firmy. Najlepszy okres działalności spółki, tak zwany „złoty wiek” Märklina przypadł na lata trzydzieste XX wieku. Firma w tamtym czasie zdominowała rynek zabawkarski szeroką gamą modeli lokomotyw napędzanych parą, mechanizmami zegarowymi i silnikami elektrycznymi.

Ewelina Sztuk

Źródło:
http://www.tcawestern.org/marklin.htm (Dostęp dnia 03.01.2024 r.)
https://www.dalefield.com/nzfmm/odds&ends/marklin1.html (Dostęp dnia 04.01.2024 r.)

Stereoskop czyli trójwymiarowe obrazy

Stereoskop czyli trójwymiarowe obrazy

Na wystawie czasowej ,,MEDIA MAGICA (o) MAGIA OBRAZÓW” prezentujemy szereg urządzeń i zabawek optycznych wśród których znalazły się stereoskopy. Stereoskop to przyrząd optyczny, służący do oglądania rysunków lub fotografii w formie przestrzennej. Na obraz stereoskopowy składają się dwa płaskie obrazki (przeznaczone dla lewego i prawego oka), które wykonane są pod nieco innym kątem. Patrząc przez odpowiedni układ optyczny obrazy nakładają się na siebie, oszukują nasz mózg i tworzą jeden trójwymiarowy obraz.
W historii powstania i ewolucji stereoskopu badzo ważną rolę odegrały trzy osoby. Pierwszą z nich był angielski wynalazca Sir Charles Wheatstone, który w 1838 roku skonstruował pierwowzór stereoskopu i nadał mu nazwę. Urządzenie było jednak dość skomplikowane i niewygodne w użyciu co spowodowało, że nie weszło do seryjnej produkcji i nie zostało spopularyzowane. Do historii przeszło jako stereoskop zwierciadlany Wheatstone’a.
W 1849 roku szkocki uczony Sir David Brewster ulepszył pomysł Wheatstone’a i skonstruował stereoskop soczewkowy. W późnych jego wersjach był on niewielkim, drewnianym pudełkiem posiadającym dwa okulary. Do szczeliny naprzeciwko okularów wkładano tekturowe karty z obrazkami (stereoparę) prezentującymi obiekt lub scenkę.
Jednak prawdziwą modę na fotografię stereoskopową przyniósł stereoskop skonstruowany
w 1861 roku przez amerykańskiego lekarza Olivera Wendella Holmesa. Zmodyfikował i usprawnił wcześniejsze wersje poprzedników na tyle, że jego stereoskop był tani w produkcji a konstrukcja urządzenia w miarę prosta. Składał się z wyprofilowanej drewnianej obudowy z okularami i uchwytem do kart stereoskopowych o wymiarach ok. 9 x 18 cm. Uchwyt z kartą można było zbliżać i oddalać od oczu regulując ostrość obrazu. Do trzymania urządzenia służyła drewniana, składana rączka. Karty wytwarzano na podłożu nieprzezroczystym – papierowym, naklejanym na tekturki. Na tysiącach obrazków stereoskopowych o różnorodnej tematyce, znajdowały się krajobrazy z najdalszych zakątków świata, słynne osoby czy sceny historyczne. Stereoskop Holmesa uznany został wkrótce za powszechny standard i przetrwał niezmieniony przez ponad pół wieku. W historii zapisał się jako stereoskop Holmesa lub stereoskop amerykański. Największą ich liczbę wyprodukowały dwa amerykańskie przedsiębiorstwa: Underwood and Underwood
i Keystone View Company.
Wystawa na której można obejrzeć stereoskopy Holmesa i wiele innych urządzeń optycznych potrwa do 29 października 2023 r. Zapraszamy!!!

Opracowanie tekstu i zdjęcia: Jacek Gonciarz

 

Klocki Kuchnia babci

Kuchnia babci
Irena Brzeska
Polska, Kożyczkowo, 2012 r.

.
MZK/ET/1693

„Kuchnia babci” autorstwa Ireny Brzeskiej – zdobywczyni II nagrody w kategorii twórców ludowych VII edycji Konkursu „Zabawka Przyjazna Dziecku” organizowanego w 2012 roku przez Muzeum Zabawek i Zabawy trafiła do zbiorów muzealnych jako zabawka po wystawie pokonkursowej.

Miniaturowe, rzeźbione w drewnie wnętrze kaszubskiej kuchni, malowane farbami. Całość o wymiarach szer. 27,5 cm, gł. 23 cm, wys. 15,5 cm, składająca się z kilkunastu elementów. Podstawę wnętrza tworzy podłoga wraz ze ścianą i piecem węglowym. Reszta elementów to pojedyncze drobiazgowo wyrzeźbione figurki babci i leżącego kota oraz rzeczy niezbędne w każdej kuchni: duży stół z krzesłem, regał, garnek z pokrywą, patelnia, misy, akcesoria kuchenne, włoszczyzna. Ubranie babci, meble, naczynia ozdobione charakterystycznym dla Kaszub kolorowym wzorem. Komplet tworzy zachwycający, sielski wycinek życia codziennego starszej kobiety zamieszkującej ten region. Jest to kompozycja wyidealizowana, ale w pełni oddająca ciepło domowego ogniska, bezpieczeństwo i przytulność. Części wchodzące w skład „Kuchni babci” można dowolnie aranżować.

Irena Brzeska – rzeźbiarka, artystka, twórca, stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Marszałka Województwa Pomorskiego. Wychowała się na Warmii, w Nowinach koło Fromborka, obecnie mieszka i tworzy w niewielkiej wsi Kożyczkowo na Kaszubach. Tworząc czerpie z wielu kultur w szczególności Warmii i Kaszub, czyli regionów z którymi jestem osobiście związana. Do roku 2003 jej poszukiwania artystyczne obejmowały wiele dziedzin sztuki ludowej, by w końcu ich wyrazem stała się rzeźba, dzięki której materializuje swoje wyobrażenia postaci z kaszubskich legend, baśni, świątków, diabłów, bohaterów biblijnych oraz zwykłych ludzi. Jest samoukiem, sama definiuje uprawioną przez siebie sztukę jako sztukę przede wszystkim kobiecą, ponieważ opowiada o kobietach, ich uczuciach, problemach, prawie wyboru, buncie, równouprawnieniu. Irena Brzeska, oprócz doskonałego warsztatu, jest wnikliwą obserwatorką ludzkiej natury, dlatego w jej pracach odnajdziemy nawiązanie do codzienności oraz relacji z drugim człowiekiem. Uważa, że sztuka powinna skłaniać do refleksji, innego spojrzenia na świat, w jakimś stopniu zmieniać to co złe, obalać stereotypy. W tym celu w swoich rzeźbach i instalacjach odwołuje się do prawdziwych historii, autentycznych ludzi i ich przeżyć. W 2016 roku na festiwalu w Bytowie zaprezentowała widowisko teatralne z udziałem rzeźb-marionetek. Był to moment przełomowy w twórczości artystki, która w nowatorskiej formie przedstawiła i ożywiła swoje dzieła. Inspiracją do pierwszego spektaklu „Prosta opowieść” było spotkanie rzeźbiarki z dwiema samotnymi staruszkami na jarmarku w Kartuzach, gdzie podczas rozmowy jedna z nich podzieliła się historią swojego życia i niezwykłą opowieścią z dzieciństwa. Artystka długo nie mogła o tym wydarzeniu z jarmarku zapomnieć. W przedstawieniu teatralnym postanowiła je odtworzyć wraz z zasłyszaną od staruszki historią. Była to opowieść o miłości i cudach, które zdarzają się w życiu prostych ludzi. Do realizacji widowiska w wykorzystała namiot jarmarczny, 90 rzeźb, drewniane karuzele i papierowe kwiaty. O ile pierwsze spektakle były krótkimi etiudami opartymi na bajkach kaszubskich, to z upływem czasu Irena Brzeska zaczęła poruszać tematy wykraczające poza treści przeznaczone dla najmłodszego odbiorcy np. Noc świętojańską, ścinanie kani, demonologię. Jej marionetkowy teatr zaczął się rozrastać. Obecnie wystawiane sztuki posiadają rozbudowaną rzeźbioną scenografię, występuje w nich wielu bohaterów a twórczyni sama wciela się w każdą z postaci zmieniając przy tym nie tylko kukiełki czy maski, ale też ekspresję, ruchy, intonację głosu. Irena Brzeska z Kożyczkowa jest zdobywczynią wielu nagród i wyróżnień, autorką wystaw z których najważniejsze to: „Od jesieni do wiosny” (Chmielno, 2014 r.) oraz „Świat prywatny” (Muzeum Kaszubskie, Kartuzy, 2018 r.), „Jeden świat” (Kożyczkowo, 2022 r.). Jest laureatką nagrody głównej w kategorii rękodzieło i sztuka ludowa regionalnej edycji konkursu „Jawor – u źródeł kultury” (Gdańsk, 2022 r.) oraz reprezentantką Pomorza na jego ogólnopolskim finale w Kielcach z projektem „Wieś Warmii i Kaszub w osobistych wspomnieniach” i scenografią spektaklu „Kania”. W swoim artystycznym dorobku posiada także współautorstwo filmu zrealizowanego w formie animacji poklatkowych „Przygody Remusa” (2019 r.).

Prace Ireny Brzeskiej znajdują między innymi się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku, Muzeum Kaszubskiego im. Franciszka Tredera w Kartuzach, Muzeum Zachodniokaszubskim w Bytowie oraz w Muzeum-Zbiornica Figur Chrystusa Frasobliwego w Jeżowem oraz wielu kolekcjach prywatnych.

W 2023 roku artystka obchodzi dwudziestolecie pracy twórczej, w związku z jubileuszem, rzeźbiarka na swojej przestrzeni artystycznej w Kożyczkowie planuje cykl działań, wystaw, spektakli, które pokazują założenia i całokształt jej twórczości, na projekt artystka otrzymała stypendium Marszałka Województwa Pomorskiego.

Tekst i opracowanie: Ewelina Sztuk
Zdjęcia: Jacek Gonciarz

Bibliografia
Szroeder, Jaromir, Świat Ireny Brzeskiej, Nasze Pomorze (Bytów), Nr 19 (2017), s. 79-88

Netografia
https://expresskaszubski.pl/pl/14_kultura/27095_rzezbiarka-irena-brzeska-z-glowna-nagroda-dla-tworcow-ludowych.html
https://kartuzy.info/artykul/drewno-teatr-i-magia/821343
http://szwajcariakaszubska.com/rzezbiarstwo
https://pomorskie.eu/irena-brzeska-kania-drewniany-ptak/
https://festiwaljawor.pl/1935/radio-gdansk-rozstrzygnelo-regionalna-edycje-konkursu-jawor-u-zrodel-kultury/

Na podstawie korespondencji mailowej z Panią Ireną Brzeską.


 

Klocki ABC

Spółdzielnia Pracy Przemysłu Zabawkarskiego „Gromada”, Kielce Polska,
lata 60. XX w.

MZK/H/754

Klocki „ABC” w formie drewnianych sześcianów, ozdobionych tłoczonymi, kolorowymi literami oraz wypalanymi obrazkami były jedną z najbardziej rozpoznawalnych zabawek spośród bogatego asortymentu oferowanego przez Spółdzielnię Pracy Przemysłu Zabawkarskiego „Gromada”, której siedziba mieściła się w Kielcach.

Tego typu zabawka produkowana była w Japonii, aż pewnego dnia zapoznali się z nią i zachwycili polscy dygnitarze. Zapadła decyzja o wyprodukowaniu rodzimej wersji klocków, jednak producenci nie chcieli mierzyć się z japońskim wyrobem. Wyzwanie, bardzo trudne jak się z czasem okazało, podjęła”Gromada”. Proces był czasochłonny i generował duże ilości zmarnowanego materiału, ponieważ technologię rozpracowywano metodą prób i błędów. Kłopotu przysparzało wytłoczenie liter i cyfr, do którego niezbędne było zastosowanie działającej z ogromną siłą nacisku sztancy. Masa 20 ton okazała się dla drewna zbyt duża i materiał pękał. Kilkumiesięczne eksperymenty zakończyły się sukcesem i w 1964 r. prasa wspominała o klockach jako o jednej ze specjalności spółdzielni, pojawiały się nawet informacje wskazujące na wyższość kieleckiego wyrobu nad oryginałem. Nie zajmując się rozstrzygnięciem ile było w tym prawdy a ile propagandy, trzeba zaznaczyć, że klocki były bardzo popularne. Produkcja odbywała się już na pewno w 1962 r. i przeznaczona była przede wszystkim na eksport. Świadczy o tym treść korespondencji dotyczącej braku w zakupionym zestawie klocków litery „Ł”. Producent wyjaśniał, że nie przewidywano kierowania klocków na rynek krajowy, w związku z czym zestawy nie zawierają liter nie występujących w angielskim alfabecie. Wychodząc jednak na przeciw oczekiwaniom klienta wyślą autorce listu klocki z literą „Ł”, których naprawdę nie produkują!

Sytuacja powtórzyła się jeszcze w 1964 r. i tym razem chodziło o zestaw, w którym klocki występowały w komplecie z liczydłem. Kłopoty z nabyciem klocków na rodzimym rynku potwierdza też korespondencja z 1969 r. Tym razem spółdzielnia tłumaczyła sytuację tym, że lokalny organ zaopatrujący sklepy w tego typu towary zamawia klocki w niewystarczającej ilości.

Co ciekawe jednym z kierunków eksportowych miała być, zgodnie ze wzmianką z 1969 r. Japonia. Ogromny popyt krajowy i zagraniczny przerósł możliwości kieleckiej spółdzielni, w związku z czym eksperci z „Gromady” przysposobili załogę cieplickiej Spółdzielni Pracy Przemysłu Zabawkarskiego „Zorka” do produkcji nowego rodzaju zabawki. Eksport klocków świadczył, że produkt spodobał się na rynkach zagranicznych, doceniali go polscy konsumenci oraz podmioty organizujące krajową dystrybucję. Ministerstwo Handlu Wewnętrznego przyznało zabawce dyplom uznania.

W 1971 r. produkcja klocków nabrała charakteru masowego, osiągając wartość stu tysięcy kompletów rocznie. Klocki „ABC” okazały się „żywotne”. Wyrób ten figurował w ofercie handlowej z 1992 r., już jako produkt Zakładu Produkcji Zabawek i Wyrobów z Drewna działającego pod szyldem firmy „Exbud”, która, mówiąc w uproszczeniu wchłonęła „Gromadę”.

W zbiorach muzeum znajdują się cztery zestawy klocków „ABC” z przedziału czasowego od lat 60. do 80. XX w.

Bibliografia:

Korespondencja Spółdzielni Pracy Przemysłu Zabawkarskiego „Gromada” z osobami prywatnymi i instytucjami.

Oferta handlowa z dnia 11.02.1992 r.

Zbiór wycinków prasowych dotyczących Spółdzielni Pracy Przemysłu Zabawkarskiego „Gromada”:

(b), W krainie zabawki, „Sztandar Młodych”, 22.02.1978 r.

(tk.), 25-lecie „Gromady”

(g), Kielce pokonały…Japonię

Tadeusz Szwej, „…Żyją, bo cieszą…”, Przemiany, 1971

 

 

 
 

 

 

Latarnia magiczna

Ernest Plank, Norymberga, Niemcy, 1900 r.

MZK/M/467

MZK/M/467

Zestaw składa się z latarni magicznej, soczewki, nakładki kalejdoskopowej oraz szklanych przeźroczy. Całość umieszczona w oryginalnym drewnianym pudełku.
Latarnia o prostokątnej, wysokiej metalowej konstrukcji pusta w środku, w kolorze granatowym, osadzona na czterech pozłacanych nóżkach. Na jednym z jej boków zamontowano drzwiczki na zawiasach. Na środku drzwiczek zamocowana metalowa sygnatura „E.P. Made in Germany”.
Na górze i równolegle na dole konstrukcji wycięte okrągłe otwory – górny otwór zakończony ażurowym kominem w kolorze złotym z zamontowanym elektrycznym żródłem światła, dolny zabiezpieczony metalowym prostokątem. Na węższym boku konstrukcji miejsce na soczewkę w kształcie cylindra koloru złotego. Nakładka kalejdoskopowa z korbką, dodawana do nielicznych latarni, była stosowana zamiennie z przeźroczem. Kręcenie korbką sprawiało, że wyświetlane obrazy cały czas się zmieniały.
Szklane prostokątne przeźrocza z krawędziami oklejonymi kolorowym papierem pokryte zostały kolorową kalkomanią.


Zestaw wyprodukowano w fabryce Ernsta Planka założonej w 1866 roku w Norymberdze. Oprócz latarni magicznych wytwarzano w niej również zabawki mechaniczne m.in. nakręcane na kluczyk pociągi, okręty, zwierzątka, tory i stacje kolejowe. W drugiej połowie XIX wieku wytwórnia Ernsta Planka była drugą największą fabryką zabawek w Europie po fabryce Braci Bing. Po przerwie spowodowanej wybuchem I wojny światowej ponownie wznowiła produkcję dopiero w 1920 roku. W roku 1930 została sprzedana braciom Hansowi i Fritzowi Schallerom, którzy skoncentrowali się wyłącznie na produkcji latarni magicznych, a w późniejszym czasie na domowych projektorach filmowych. Po II wojnie światowej wytwórnia Schallerów stała się częścią kompanii Noris Projector GmbH i działała do 1965 roku. Latarnie powstałe w fabryce Ernsta Planka sygnowano literami EP. Prezentowana latarnia sprzedana została przez Dom Handlowy w Londynie A.W. Gamage.


Latarnia magiczna, zwana również „latarnią czarnoksiężnika”, została wynaleziona prawdopodobnie w Chinach. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z około II wieku naszej ery z dworu cesarza Chin. Opis urządzenia był już na tym etapie dość skomplikowany, co sugeruje iż jej pochodzenie jest znacznie starsze. Kolejna wzmianka o latarni pochodzi dopiero z XII wieku z manuskryptu „Meng Liang Lu” napisanego przez chińskich uczonych.
Nie wiadomo kiedy latarnia magiczna trafiła do Europy. Wiadomo natomiast, że była ona już znana w 1420 roku za sprawą weneckiego uczonego Johannesa Fontany, który umieścił jej rysunek w swoim kodeksie „Bellicorum instrumentrum liber cum figuris”.
Postęp w konstrukcji latarni magicznej był zasługą wielu naukowców, jednak szczególna uwaga należy się jezuicie Althanasiusowi Kircherowi, który w swym dziele „Ars Magna Lucis Et Umbrea” wydanym w Amsterdamie w 1671 roku umieścił dokładny rysunek urządzenia oraz opisał jego działanie. Ważną postacią w historii rozwoju magicznej latarni był Pieter van Musschenbroek – holenderski uczony, który stworzył pierwsze przeźrocze składające się z dwóch nałożonych na siebie szklanych krążków. Jeden z nich przedstawiał namalowaną na nim scenkę, drugi stanowił dla niej tło. Najstarsza zachowana do dziś latarnia magiczna została skonstruowana w 1720 roku przez Jana van Musschenbroeka – brata Pietera i można ją podziwiać w Muzeum w Lejdzie w Holandii.


Latarnia magiczna zdobywała coraz większą popularność. Początkowo było na nią stać jedynie zamożniejszą część społeczeństwa. W XIX wieku wyświetlanie obrazów za pomocą latarni magicznej stało się popularną formą rozrywki w kręgach dworskich i bogatej szlachty, a posiadanie takiego urządzenia stawało się modne. Moda ta dała początek teatrom optycznym – miejscom, w których po raz pierwszy pokazywano ruchome obrazy szerszej publiczności. Nie brakowało również wędrownych „latarników” podróżujących od miejscowości do miejscowości, od festynu do festynu i organizujących pokazy na jarmarkach, targach i w gospodach za drobną opłatę lub jedzenie. Wizualnej treści pokazów, inspirowanej nierzadko wydarzeniami politycznymi, historycznymi czy religijnymi, często towarzyszyła muzyka oraz narrator.
Wraz z rozwojem przemysłu coraz więcej firm specjalizowało się w produkcji latarni magicznych, które stawały się tańsze, a tym samym bardziej dostępne. Dzięki masowej produkcji na przełomie XIX i XX wieku stały się one jedną z najpopularniejszych zabawek dla dzieci. Pierwszą firmą produkującą latarnie magiczne na szeroką skalę była francuska manufaktura Augusta Lapierra, która produkcję zaczęła w 1843 roku. Kolejną była niemiecka firma Braci Bing założona w 1863 roku. W 1866 roku produkcję latarni magicznych rozpoczęła w.w. wytwórnia Ernsta Planka.
W zależności od producenta różnił się również wygląd latarni. Były większe i mniejsze, prostokątne, okrągłe, na nóżkach lub podestach. Do ich przechowywania i transportu wykonywano specjalne drewniane skrzynki, na których naklejona była ikonografika przedstawiająca latarnię magiczną. W skrzynkach tych oprócz urządzenia znajdowały się również przegrody na szklane przeźrocza często dodawane do zestawu.
Latarnia magiczna składała się z blaszanej skrzynki, w której ustawiano źródło światła oraz mocowanego do niej mechanizmu optycznego w formie soczewek, pomiędzy które wkładano szklane przeźrocza. Dzięki poruszaniu soczewkami, odpowiednim sposobom przesuwania obrazka oraz regulowaniu źródła światła, którym była świeca, lampa naftowa lub spirytusowa, można było uzyskać wrażenie ruchu. Aby dym miał ujście, na górze skrzyni montowano komin, któremu również nadawano rozmaite kształty. Na przełomie XIX/XX wieku coraz częściej montowanym źródłem światła w latarniach była żarówka.


Przeźrocza prostokątne, kwadratowe, a nawet okrągłe były wykonywane ze szkła, z brzegami oklejonymi kolorowym papierem. Początkowo ręcznie malowane. z czasem ręczne malunki zostały zastąpione przez kolorowe kalkomanie. Przeźrocza prezentowały pojedyncze scenki lub kilka powiązanych ze sobą opowowiadających jakąś historię.
Na początku XX wieku, aby być konkurencyjnym wobec kina, latarnie magiczne zaczęto wyposażać w urządzenia do wyświetlania z kliszy. Powoli latarnia przeistaczała się w rzutnik.

Opracował: Marcin Gawliński
Zdjęcia: Marcin Gawliński.

Literatura:
Praca zbiorowa, Dzieje zabawek dziecięcych na ziemiach polskich do początku XX wieku, Chromocon Wydawnictwo, Wrocław 2016 r.,
Judith Miller, Antykiencyklopedia, Muza S.A,
M. Letkiewicz, Duch latarni magicznej, Zabawy i Zabawki , 2009 r, nr 1-4/2009, Kwartalnik,
wynalazki.andrej.pl,
komputerswiat.pl/gameziila/aktualnosci/zanim-pojawily….,
wsjp.pl/haslo/podglad,
mnwr.pl/latarnie-magiczne,
canon.pl/business/insights/articles/laterna-magica,
nmt.waw.pl/laterna-magica,
MuzeumKinomatografi/videos/latarnia-magiczna,
encyklopedia.pwn.pl,
laternamagica.co/collection/,
educalingo.com/pl/dic-pl/laterna-magica,
owl.museum-digital.de,
technische-sammlung-breyer.at/museum-wp/,
technoblog.technoseum.de/,
museum-krumbach.de.

 

 

 
 

 

 

Szachy podróżne

Polska, lata 60/70. XX wieku

MZK/WS/1632

 

 

MZK/WS/1632

Drewniane szachy podróżne, kwadratowa szachownica jest jednocześnie wieczkiem skrzynki, w przeciwległych rogach skrzynki wmontowano wysuwane szuflady na piony. W polach szachownicy na środku wywiercono otwory, piony umieszczono na drewnianych pinach pasujących do otworów na polach szachownicy. Piony toczone i klejone, w kolorze jasnego naturalnego drewna oraz pomalowane na czarno.   

Szachy to jedna z najstarszych gier. Swój początek biorą w Indiach w okresie Imperium Guptów (ok. 280-550 r. n.e.). Grano wówczas w „czaturangę”, grę, która wyewoluowała do znanych obecnie szachów. Po przetłumaczeniu otrzymujemy znaczenie „podzielony na cztery części”, a nazwa odnosi się do systemu indyjskich wojsk, które składały się z czterech rodzajów jednostek: piechoty, kawalerii, słoni bojowych oraz rydwanów.  
Figury odpowiadały tym rodzajom wojsk. Plansza do czaturangi była taka sama jak obecna szachownica, składała się z 64 pól (8 na 8). Gra szybko zyskała dużą popularność w Indiach i za pośrednictwem kupców zaczęła się rozpowszechniać na świecie.   

Kupcy, którzy podróżowali Jedwabnym Szlakiem, zabierali grę ze sobą dla umilenia sobie czasu podróży. Właśnie tym szlakiem gra dotarła zarówno do Persji jak i na Daleki Wschód do Chin. W Chinach gra ewoluowała w xiangqi. Pozostała ta sama liczba figur jak w szachach. Zmianie uległo poruszanie się pionami – zamiast po polach rusza się po liniach. Niektórzy badacze twierdzą, iż właśnie xiangqi jest pierwszą wersją szachów.   

W Persji gra również uległa modyfikacjom. Zostały wprowadzone figury, których zakres ruchów i ułożenie startowe jest bliższe współczesnym szachom. Figury, które zostały wprowadzone to: al-szach (król), al-firzan (wezyr), al-roch (zamek, dziś wieża), al-fil (słoń, dziś goniec), al-faras (jeździec, dziś skoczek) oraz al-beizag (piechur, dziś pion). Zmianie uległa także nazwa z czaturangi na szatrandż.   

Do Europy szatrandż przywędrował wraz z arabską ekspansją w VIII wieku, kiedy to podbijali oni Półwysep Iberyjski. Największą popularność gra zdobyła w Hiszpanii i we Włoszech. Szatrandż przenikał do Europy również poprzez Persję i Cesarstwo Bizantyjskie. W roku 1475 szatrandż uległ modyfikacjom, które doprowadziły do powstania obecnie znanych szachów. Opracowane zostały zasady znane nam współcześnie: piony zyskały większy ruch i mogły w pierwszym ruchu przesunąć się
o dwa pola, wezyr został zastąpiony przez hetmana (królową) uzyskał też możliwość poruszania się we wszystkich kierunkach o dowolną ilość pól. Wprowadzona została także roszada. Dzięki tym zmianom zwiększyła się dynamika gry, a to przełożyło się na wzrost jej popularności. Zmiany zrewolucjonizowały szatrandż i od tego momentu gra zmieniła nazwę na szachy. 
 

W 1497 roku w Salamance ukazał się pierwszy podręcznik współczesnych szachów pod tytułem „Rozprawa o miłości i sztuce szachowej ze stu pięćdziesięcioma przykładami partii”. Jego autorem był Luis Ramirez de Lucena. Są w nim opisy rozpoczęcia partii, dziś znane jako obrona francuska i obrona skandynawska.   

Rosnąca popularność szachów doprowadziła do pierwszego turnieju szachowego. Jego organizatorem był król Hiszpanii Filip II. Doszło do niego w 1574 roku
w Madrycie. Uczestnikami turnieju byli mistrzowie włoscy: Leonardo di Bona, Giullio Poleri i Paolo Boi oraz mistrz hiszpański, dworzanin króla Filipa II Ruyan Lopez de Segura. Turniej wygrał di Bona. Po zwycięstwie ruszył wraz z Paolo Boi do Lizbony, gdzie król Portugalii Sebastian I Aviza zorganizował turniej szachowy. Di Bona pokonał również portugalskich mistrzów.
 

Ruy Lopez de Segura uznany za najlepszego szachistę w XVI-wiecznej Hiszpanii jest autorem podręcznika do gry „Księga o odkryciach i sztuce gry w szachy”. Po raz pierwszy używa w nim określenia gambit, czyli podstępu polegającego na poświęceniu bierki dla uzyskania lepszej pozycji na szachownicy.  

W Polsce szachy po raz pierwszy pojawiły się w IX lub X wieku. Przywędrowały do nas z zachodu Europy oraz przez Ruś Kijowską. W epoce renesansu szachy stały się nawet tematem komediowego poematu Jana Kochanowskiego „Szachy”. Pierwszy podręcznik autorstwa Kazimierza Krupskiego został opublikowany w roku 1835. Podczas wykopalisk archeologicznych w Gdańsku i Szczecinie znaleziono bierki z okresu X i XII wieku, a w Sandomierzu w 1962 roku odnaleziono cały komplet figur datowanych na XI/XII wiek.   

Od XVIII wieku prymat w szachach wiodła Francja. Najwybitniejszym szachistą był Francois-Andere Danican Philidor. Nie miał sobie równych w tym czasie
i pokonywał każdego mistrza europejskiego, który rzucił mu wyzwanie. Jednym z nich był Anglik Filip Stamm, znany między innymi z tego, że jako pierwszy w swojej książce „Analiza gry w szachy” wydanej w 1770 roku użył w druku notacji algebraicznej (zapisu szachowego stosowanego do dziś). 
 

Najlepszym szachistą pierwszej połowy XIX wieku również był Francuz Louis de La Bourdonnais, który tytuł uzyskał po pokonaniu swojego mistrza Aleksandra Deschapellesa. Najgłośniejszym pojedynkiem w 1820 roku. i zarazem kolejnym przełomem w szachach był mecz szachowy pomiędzy Deschaellesem a irlandzkim mistrzem Aleksandrem McDonnellem. Pojedynek ten był pierwszym jaki relacjonowała prasa, dodatkowo poszczególne partie były na jej łamach analizowane przez ekspertów szachowych. Wygrał Deschapelles i od tego czasu (1820 r.) pat jest uznawany za remis, a nie jak do tej pory za przegraną tego, który do pata doprowadził.  

Pierwszy turniej o oficjalny tytuł mistrza świata odbył się w 1886 roku pomiędzy Wilhelmen Steintzem a Johannesem Zukertortem. Turniej wygrał Steintz i piastował go do roku 1894, kiedy to przegrał mecz z Emannuelem Laskerem. Utracił tytuł dopiero w 1921 roku na rzecz kubańskiego szachisty Jose Raula Capablanki.  

W 1924 roku powstała Miedzynarodowa Federacja Szachowa (FIDE) i o tego też roku co trzy lata rozgrywana jest Olimpiada Szachowa. Niestety wybuch II wojny światowej przerwał te rozgrywki.   

Pierwsza Olimpiada Szachowa po wojnie odbyła się w 1948 roku. Wygrał ją obywatel ZSRR Michaił Botwinnik, który tym samym rozpoczął okres dominacji ZSRR
w szachach.
 

Zmianę na krótko przyniósł rok 1972, kiedy w Rejkjaviku odbyła się Olimpiad. Meczem finałowy, uznany za mecz stulecia. Naprzeciw siebie stanęli Amerykanin Bobby Fischer oraz Rosjanin Boris Spasski. Pojedynek wygrał Fischer odbierając tym samym tytuł mistrza świata obywatelom radzieckim po raz pierwszy od 1948 roku.  Podczas kolejnej Olimpiady w 1975 roku Fisher nie podjął walki o utrzymanie tytułu i całkowicie zrezygnował z zawodowej gry. Dopiero pięciomilionowa nagroda ufundowana przez jugosłowiańskiego biznesmena skusiła go do rewanżu w 1992 roku. I tym razem Amerykanin był lepszy.   

Rok 1993 przyniósł rozłam w świecie szachistów. Garri Kasparow wraz z Brytyjczykiem Nigielem Shortem założyli Stowarzyszenie Zawodowych Szachistów (PCE)
i od tego czasu jest dwóch mistrzów świata. W Olimpiadzie organizowanej przez FIDE wygrał Anatolij Karpow, a w mistrzostwach świata PCE Garri Kasparow. 
 

Mistrz świata PCE Kasparow został pokonany w 2000 roku przez Władymira Kramnika. Z kolei mistrzami świata FIDE zostawali Aleksander Chalifman, Viswanathan Anaud, Rusłan Ponomariow, Rustam Kasimdżonow i Weselin Topałow.   

W roku 1996 odbył się pierwszy pojedynek pomiędzy człowiekiem a komputerem. Przeciwko Kasparowowi wystawiony został komputer IBM Deep Blue. Pojedynek wygrał człowiek. W roku 1997 miał miejsce rewanż i tym razem wygrał Deep Blue. W roku 2003 doszło do pojedynku Kasparowa z Deep Juniora, pojedynek zakończył się remisem.  

Po trzynastu latach, w 2006 roku rozegrano pojedynek unifikacyjny, który zakończył okres dwóch niezależnych mistrzów świata. Do rywalizacji stanęli mistrz PCA Kramnik oraz mistrz FIDE Topołow. Wygrał Kramnik. W 2007 roku tytuł mistrza świata zdobył indyjski szachista Viswanathan Anaud i zakończył tym samym czas rosyjskiej dominacji. Kolejnym mistrzem świata został w 2013 roku Norweg Magnunse Carlsen, który utrzymuje tytuł do dziś.   

  

Opracował: Marcin Gawliński  

Zdjęcia: Marcin Gawliński  

  

Literatura   

– historia.org.pl  

– chessforkids.pl  

– hetmanplock.pl  

– docplayer.pl  

– ichess.net  

– szachowo.pl  

– szachypolskie.pl  

Mirosław Litmanowicz „Szachy” M.A.W., Warszawa 1987.

Price Bill, „Historia szachów w 50 ruchach”, Alma-Press Sp. zoo, Warszawa 2020. 

Stefan Gawlikowski, „Bobby Fisher. Obsesja geniusza”, The facto, Warszawa 2017. 

W. Litmanowski, J.Gizycki, „Szachy od A do Z”, Warszawa 1986.

L i W Pijanowscy, „Gry świata według Pijanowskich”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007. 

 

 

 

 

 

 

Lalka – motanka

Winnica, Ukraina 2009 r.

 

MZK/ET/1318

 

 

MZK/ET/1318

Prezentowana lalka jest darem od pracowników Muzeum Krajoznawczego w Winnicy. Wzorowana na ukraińskiej motance – lalce pełniącej funkcje ochronne z charakterystycznym krzyżem równoramiennym umieszczonym na twarzy. Symbolem harmonii duszy (linia pionowa) i ciała (linia pozioma), połączenia energii żeńskiej i męskiej, starożytnego znaku słonecznego, niosącego pozytywną energię.

Głowa, ręce, korpus i spódnica lalki wykonane zostały z grubej sztywnej tkaniny w kolorze białym. Głowa opasana wstążkami w kolorze fuksji i zieleni, w części twarzowej nakładających się na siebie tworząc kształt krzyża. Głowę zdobi wianek ze sztucznych kolorowych kwiatów, wykończony w tylnej części długimi wielobarwnymi wstążkami. Włosy lalki z beżowej włóczki, ściśnięte w okolicach szyi czerwoną wstążką. Szyję zdobi naszyjnik z pomarańczowych koralików. Koszula lalki w kolorze beżowym, z charakterystycznym ukraińskim haftem przepasana białym fartuszkiem z geometrycznym czerwono-czarnym motywem. Pod fartuszkiem długa czarna spódnica z florystycznym wzorem.

Lalka towarzyszy człowiekowi od zawsze nie będąc nigdy zwykłym przedmiotem. Oprócz funkcji związanej z zabawą, teatrem czy pamiątkarskim rękodziełem od tysięcy lat funkcjonuje w świecie magii stanowiąc równolegle obiekt zainteresowań dla historyków, etnografów, socjologów, pedagogów i filozofów.

Motanki to lalki szmaciane pełniące funkcje talizmanów i amuletów, którym przypisuje się szczególne znaczenie. Tworzone w celu wspierania osobistych marzeń, intencji oraz pełnionych przez nie określonych funkcji ochronnych. Ich obecność podyktowana była wiarą w złe moce, które czyhały wszędzie, stąd brała się potrzeba wytwarzania i posiadania amuletów, które stanowiłyby namacalną ochronę przeciwko siłom zła i byłyby pomostem między światem materialnym

a duchowym. Pozwalały oswajać to, co nienazwane i chronić przed tym, co niewytłumaczalne i budzące strach. Pozwalały porządkować rzeczywistość.

Tradycja „motania” (wyraz pochodzi prawdopodobnie od ukraińskiego słowa „momamu”, które tłumaczy się jako „kręcić” ) lalek była obecna we wszystkich kulturach słowiańskich Europy Wschodniej. Szczególnie mocno w Białorusi, Ukrainie, Rosji, Bułgarii i Rumunii. Najlepiej udokumentowana jest obecnie w Ukrainie, gdzie badania na jej temat zaczęto prowadzić w XX w.

Nie można wyodrębnić jednego typu motanki. Każdy region, a nawet wieś tworzyła własny rodzaj lalek. To, co je wyróżniłało to wielkość, użyte materiały oraz zadanie, które miały do wykonania. Jednak sam zwyczaj tworzenia motanek, sposób w jaki je wykonywano i znaczenie jakie im przypisywano w podstawowych kwestiach – zdrowia, płodności, miłości, pomyślności, urodzaju oraz harmonijnego współistnienia świata żywych i umarłych – miały charakter uniwersalny.

Mocno obecne w życiu codziennym, zajmowały poczesne miejsce w każdym domostwie na równi ze świętymi obrazami. Stanowiły również pamiątkę rodzinną przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

Motanki wykonywane były wyłącznie za pomocą rąk i tylko z naturalnych materiałów. Tworzone tradycyjnie przez kobiety i formowane najczęściej na wzór postaci kobiecej z dobrze wyeksponowaną głową oraz schematycznie zaznaczonym tułowiem, rękami i nogami. Motane, plątane, owijane, wiązane ze skrawków tkanin, koronek, koralików, sznurków i nici. Wypełniane ziołami, grochem, fasolą, ziarnem, kaszą, a czasem ryżem.

Materiały wykorzystywane do tworzenia lalki powinny były być związane z osobą, która ją motała, lub dla której taką lalkę się wykonywało. Koniecznie bez użycia ostrych przedmiotów jak nożyczki, szpilki, igły, aby nie skaleczyć dobrego losu, który w procesie motania lalki zapraszany był się do siebie.

Motanki to lalki bez zaznaczonych rysów twarzy. Wierzono bowiem, że oczy są zwierciadłem duszy, przez które mógłby wejść w ciało lalki zły duch nadając jej własną osobowość. Lalka zaczęłaby wówczas spełniać własne zachcianki, pozostając obojętną wobec życzeń swojego twórcy.

W tradycji motania lalki każdy element, który ją tworzył miał znaczenie symboliczne. Począwszy od doboru tkanin, a na kolorze nici kończąc. Powinny być one jak najbarwniejsze, by oddać wewnętrzne barwy jej twórcy. Każda motanka, tak jak jej autor była niepowtarzalna.

W procesie motania równie istotny był jeszcze jeden element – intencja, pragnienie jej twórcy. Stąd tworzeniu lalki towarzyszył odpowiedni rodzaj skupienia i uwagi, tak aby „ukierunkować” jej moc na określone zadanie. Wierzono, że myśli, które towarzyszą powstawaniu lalki tworzą aurę obdarzając lalkę mocą i czyniąc ją z woli twórcy przedmiotem magicznym – talizmanem, który ma za zadanie chronić, wspierać, obdarzać i spełniać życzenia. Motankę należało wykonać od początku do końca bez przerw, które rozpraszałyby energię, tym samym osłabiając moc lalki. Jedna motanka – jedno zadanie i jedna intencja, której ma służyć.

Kiedy lalka spełniła życzenie należało jej podziękować za pomoc – rozebrać na części i spalić, a popiół zakopać w ziemi, zrywając w ten sposób energetyczne połączenie i uwalniając ją z mocy zaklęcia.

Ze względu na funkcje jakie pełniły motanki, źródła podają następujące ich rodzaje:

– Ziarnuszka lub Żarnuszka – jej pękate ciało wypełniano ziarnem, kaszą, grochem lub fasolą. Wykonywana raz do roku, stawiana przy drzwiach, oknie lub kominku chroniła dom przed nieszczęściami.

– Gospodyni – motanka z dużą, trójkątną chustą na głowie. Jej zadaniem było opiekowanie się rodziną i zapewnienie jej dobrobytu.

– Lalka Rodowa– motankę wykonywana raz w życiu, miała chronić i wspierać cały ród.

– Pieluszniczka – wyróżniała się wielkością, wkładana do kołyski lub łóżeczka. Miała uspokajać i dbać o dobry sen dziecka.

– Otulaczki– sznurek z nanizanymi małymi laleczkami, zawieszane nad kołyską nowonarodzonego dziecka i chroniące je przed złą energią.

– Dziesięciorączka – motanka z dziesięcioma rączkami, z których każda symbolizuje inne zajęcie, pomagała w prowadzeniu gospodarstwa domowego.

– Lichomanki – wykonywane zawsze na początku zimy. Połączonych sznureczkiem 12 laleczek wieszano przy kominie, oknie, lub drzwiach wejściowych. Stanowiły ochronę przed chorobami.

Na wiosnę laleczki palono, zakopywano w ziemi lub puszczano z wodą wraz z negatywną energią, jaka została przez cały okres zimy przez nie przechwycona.

– Karmicielka – motanka z wydatnym biustem, wspierająca pozytywną energią, zapewniająca obfitość i pomyślność tylko swojemu twórcy. Nikt obcy nie powinien był jej dotykać.

– Podróżniczka lub Podróżka– motanka ceniona w trakcie podróży zarówno tej dosłownej, jak i rozumianej metaforycznie. Do pasa miała przytroczony woreczek, do którego wkładano zioła, ziemię lub ziarna z domu, z którego wyruszyło się w podróż.

– Żadanica wywodząca się z tradycji białoruskiej – motanka wykonywana w konkretnej intencji, mająca pomóc w spełnieniu określonego życzenia.

– Różanica – motankę wykonywały panny, które pragnęły wyjść za mąż. Ustawiano ją w oknie, aby informowała potencjalnych kandydatów na męża i swatów o gotowości do zamążpójścia. Miała długą szyję oplecioną siedmioma bądź dziewięcioma wstążkami – kołnierzykami, z których każdy symbolizował cechę jaką powinien posiadać przyszły mąż.

– Lalka weselna– motanka o dwóch głowach, symbolizowała przemianę panny w zamężną kobietę. Jedna posiadała wianek, a druga chustę.

– Nierozłączki – lalki ślubne – motanka będąca połączeniem dwóch postaci- mężczyzny i kobiety połączonych wspólnym ramieniem. Symbolizowała wsparcie i zgodę w przyszłym wspólnym życiu.

Obecnie tradycja wykonywania lalek – motanek staje się coraz bardziej popularna. Dostrzeżono w nich potencjał terapeutyczny, stąd liczne warsztaty „motania” organizowane również w Polsce. Rękodzielniczki biegłe w tej sztuce mogą nawet wykonać motankę na osobiste zamówienie. W naszym regionie propagatorką lalek motanek była zmarła w ubiegłym roku Pani Joanna Wrońska – świętokrzyska twórczyni rękodzieła artystycznego, która laki motanki nazywała czule „gałgankowymi istotami”.

Motanki stanowią również popularną pamiątkę dla turystów. Cenione są również przez kolekcjonerów jako wyrób artystyczny rzemiosła ludowego.

Opracowanie: Dział Gromadzenia Zbiorów

Zdjęcia: Marcin Gawliński.

Literatura:

www.urbanmagia.com/slowianskie-lalki-mocy

www.prestoportal.pl/podroz-sladem-tradycyjnych-lalek-rytualnych

www.motanka–doll-blogspot-com.

www.euromaidanpress.com

www.dqc.ru

www.toowa.ru

www.rodzimowiedzma.pl

www.naludowo.pl

www.pismofolkowe.pl

www.kodyswiadomosci.org

www.blowminder.com

www.gazetakrakowska.pl

www.ekokalendarz.pl

 

 

 

 

 

 

 

Samochód Bugat- I 970

Paya Hermanos,
Ibi,Hiszpania, l. 80. XX w.

 

MZK/M/455

MZK/M/455

Model samochodu sportowego „Bugat-I 970” wykonany z blachy litografowanej w kolorze morskiej zieleni z czerwonymi i żółtymi akcentami. Zabawka mechaniczna wyposażona w mechanizm sprężynowy nakręcany na kluczyk z napędem na tylną oś. Dodatkowo mechanizm skrętu przednich kół wprawia w ruch kierownicę wraz
z kierowcą. W kabinie umieszczono figurkę kierowcy w stroju z epoki. Z przodu i na tyle lewego boku widoczny numer rejestracyjny I-970.

Po bokach nadwozia umieszczono litery PH – znak graficzny wytwórni Paya Hermanos. Dodatkowo tylną część nadwozia zdobi wizerunek „Kota Felixa” – bohatera kreskówki i komiksów z lat 20 i 30. XX w. Na masce chłodnicy umieszczono logo „Bugat”, który stanowi niebezpośrednie nawiązanie do marki słynnej francuskiej wytwórni samochodów – Bugatti.

Prezentowany eksponat jest repliką słynnej zabawki, wyprodukowanej przez Paya Hermanosw latach 30. ubiegłego wieku. Do jej powstania inspirację stanowił legendarny samochód wyścigowy Bugatti T-35, zwycięzca ponad 2000 wyścigów w latach 1930-1940 i jeden z najsłynniejszych samochodów w historii pojazdów sportowych. Pozostając wiernym oryginalnej wersji, Paya Hermanos sprzedawała jego zminiaturyzowaną wersję jako Bugat I-970, ponieważ nie uzyskała zezwolenia firmy na sprzedaż zabawki pod oryginalną nazwą – Bugatti. „Bugat” jest przez znawców tematu uważany za najbardziej udaną zabawkę wyprodukowaną przez Paya Heramanos. W latach 30. XX w. wzbudzała zachwyt wśród dzieci, a obecnie wzbudza te same uczucia wśród dorosłych kolekcjonerów.

Historia wytwórni Paya Hermanos sięga początków XX w. W hiszpańskiej miejscowości Ibi Rafael Paya założył i prowadził niewielki rodzinny zakład blacharski zajmując się montowaniem rur wodociągowych, produkcją i sprzedażą form do makaronu i lodów, prostych naczyń oraz lamp naftowych. Oprócz przedmiotów dla dorosłych odbiorców, w warsztacie Paya powstawały również miniaturowe sprzęty gospodarstwa domowego produkowane z myślą o dzieciach. Blaszane zabawki stanowiły początkowo tylko drobną część ogólnej produkcji warsztatu. Sprzedawane na cotygodniowych targach w okolicznych miasteczkach spotykały się jednak
z coraz większym zainteresowaniem wśród kupujących. W 1905 r. Rafael Paya przekazał warsztat swoim trzem synom. Bracia Paya w produkcji i sprzedaży zabawek blaszanych dostrzegli potencjał i szansę na rozwój rodzinnej firmy ukierunkowanej już tylko na ten asortyment. Przyjęli znamienną nazwę „Bezkonkurencyjni Bracia Paya” („La Sin Rival Paya Hermanos SA.”) i przydomowy warsztat przekształcili w małą fabrykę. Rok później rozpoczęli, jako jedni z pierwszych, przemysłową produkcję zabawek mechanicznych z blachy litografowanej, sygnując każdą z nich literami PH.

W regionie dotychczas nie było żadnych tradycji zabawkarskich. Bracia Paya byli pionierami, ale odważnie i metodycznie wkroczyli w nowy rozdział swojej działalności. Badali rynek krajowy i zagraniczny. Z podróży przywozili interesujące dla nich zabawki, zazwyczaj w dwóch egzemplarzach. Jeden pozostawiali
w charakterze „eksponatu”, a drugi przekazywali do swojego laboratorium, gdzie zgłębiane były techniki ich konstrukcji, rozwiązania i cechy jakościowe.Na bazie tych obserwacji tworzyli własne projekty stosując w nich innowacyjne rozwiązania.Firma rozwijała się powoli, ale stabilnie, umacniając swoją pozycję na rynku krajowym.

Już w 1909 r. zaprezentowała swój pierwszy katalog zabawek blaszanych na Regionalnej Wystawie w Walencji zdobywając liczne nagrody. Wkrótce marka Paya Hermanos zaczęła być dostrzegana również poza granicami Hiszpanii, co zaowocowało pozyskaniem lukratywnych kontraktów na produkcję zabawek dla wytwórni
z Niemiec czy Francji. Nie zaniedbywano przy tym realizacji oryginalnych projektów, które wprowadzane na rynek wewnętrzny, zaczęły stanowić poważną konkurencję dla zabawki zagranicznej.

Lata I wojny światowej, w której Hiszpania zachowała neutralność, to umacnianie pozycji firmy na rynku. Zakaz importu zabawek z Niemiec, Francji czy Anglii, zwiększył popyt na zabawkę rodzimą, który z powodzeniem zaspokajała Paya Hermanos. W 1915 r. osiągnęła pozycję najważniejszej wytwórni produkującej zabawki w Hiszpanii. Wzrost krajowego zapotrzebowania na zabawki spowodował wzrost ich sprzedaży, co przełożyło się na wzrost zatrudniała pracowników, dając początek uprzemysłowienia tego regionu i przyczyniając się tym samym do zatrzymania emigracji oraz podniesienia poziomu życia mieszkańców gminy Alicante. Wielu właścicieli firm zabawkarskich działających równolegle lub powstałych później, wywodziło się z byłych pracowników Paya Hermanos. W oparciu o zdobyte tam doświadczenie z sukcesem realizowali własne projekty specjalizując się w produkcji określonego rodzaju zabawki. Obok produkowanych już samochodów, motocykli, statków, samolotów, sterowców, tramwajów i żołnierzyków Paya Hermanos zaczęła produkować również proste zestawy i modele pociągów mechanicznych, które później stały się jej znakiem rozpoznawczym.

Zabawki Paya Hermanos znane były nie tylko ze swojej jakości, ale były też ciekawe graficznie. Urzekały prostotą i elegancją, dbałością o szczegóły oraz odwagą kolorystyczną. Przykładem dbałości o detale są koła w produkowanych przez nią samochodach. Podczas gdy inni producenci umieszczali w swoich pojazdach koła „balonowe”, Paya stosował szprychy. Zwiększało to zarówno koszt produkcji jak i wydłużało czas przeznaczony na montaż jednego zestawu, lecz firma konsekwentnie stawiała na jakość i wierność w realizacji swoich pomysłów, efektywność stawiając na drugim miejscu.

Lata 20. i 30. XX w. to dalsze umacnianie pozycji firmy. Asortyment zabawek poszerzał się z roku na rok stając się coraz bardziej zróżnicowanym. Katalog z 1936 r. obejmował już 800 pozycji. To z tego okresu pochodzą słynne zabawki takich modeli samochodów jak – Renault, Ford, Bugatti, Cabriolet Limousin Coupe, Pakardy, autobusy piętrowe i lokomotywy elektryczne.

W okresie wojny domowej w latach 1936-1939, fabryka została zmilitaryzowana i przestawiona na produkcję wojenną. W latach 40. XX w. wróciła do zabawek, koncentrując się głównie na produkcji miniaturowych lokomotyw elektrycznych, pociągów pasażerskich i towarowych wraz z akcesoriami. Do końca lat 50. XX w. Paya notuje wzrost zainteresowania swoimi zabawkami. Obserwując bacznie rynek, dostrzega w produkcji zabawkarskiej trend odchodzenia od blachy i metalu na rzecz tworzywa sztucznego, a co za tym idzie malejącą atrakcyjność zabawki blaszanej. Trzymając rękę na pulsie jako pierwsza zakupiła wtryskarkę do tworzywa sztucznego dostosowaną do produkcji zabawek.

Kryzys lat 70. i 80. XX w. oraz wewnętrzne zawirowania osłabiały pozycję firmy na rynku. Sprzedaż zabawek systematycznie spadała. Sytuacji nie poprawiło również przestawienie się na produkcję zabawek plastikowych. Rodzina od dekad prowadząca firmą wycofała się z rynku, pozostawiając fabrykę w rękach jej pracowników. Ci założyli spółdzielnię pod nazwą „La Sociedad Paya Juguetes, Sociedad Cooperativa Limitada”. Z uwagi na ograniczone zasoby finansowe potrzebne do uruchomienia nowych linii produkcyjnych zwrócono się ku klasyce i postanowiono wskrzesić historyczne modele zabawek z lat 20. i 30. XX w. W latach 1984- 2005 używając tych samych maszyn, narzędzi, matryc i wzorów dokumentujących proces powstawania zabawek, wyprodukowano ich repliki w limitowanych wersjach po 5 tys. sztuk każdego egzemplarza. Te tzw. „Paya Classics” skierowane były głównie do kolekcjonerów.

W 2009 r. Paya Hermanos oficjalnie zakończyła działalność. Nie oznaczało to jednak końca przemysłu zabawkarskiego w regionie. Większość firm zabawkarskich założonych przez byłych pracowników Paya Hermanos nadal ma tutaj swoją siedzibę, a ich udział w ogólnej produkcji hiszpańskiej wynosi ok. 40 procent. Miasto Ibi określane mianem „Hiszpańskiego Centrum Zabawek”, nadal jest głównym źródłem ich produkcji.

Obecnie w dawnych budynkach fabryki Paya Hermanos mieści się Muzeum Zabawek, a w nim przechowywane są oryginalne narzędzia, maszyny i matryce dokumentujące produkcję zabawek. Wystawę uzupełniają zachowane historyczne modele zabawek wyprodukowane w latach 20.-50. XX w. zarówno przez Paya Hermanos jak i inne firmy zabawkarskie działające w tym okresie.

Opracowanie: Dział Gromadzenia Zbiorów

Zdjęcia: Marcin Gawliński

Fotogaleria na fb

Literatura:

J. Miller, Antyki. Encyklopedia, Warszawa, 2000 r,

D. Warnecke, Blechspielzeug importe, Battenberg Verlag, Augsburg, 1993 r,

https://riunet.upv.es,

https://visitmuseum.gencat.cat,

https:// economia3.com,

https://en.todocoleccion.net,

http://elpais.com,

http://www.tcawestern.org,

http://oldantiquetoys.com.

 

 

 

 

 

 

Szopki Bożonarodzeniowe

MZK/K/1161 – MZK/K/1364

MZK/K/1161 – MZK/K/1364 SZOPKI BOŻONARODZENIOWE.

Nasze Muzeum jest dumnym posiadaczem bogatej, składającej się z 220 eksponatów, kolekcji szopek bożonarodzeniowych z całego świata. Na kolekcje składają się szopki drewniane, metalowe, porcelanowe, ceramiczne, kryształowe. Większość z nich pozyskane zostały w 2005 roku z Szwajcarii. Szopki są z takich krajów jak Meksyk, Peru, Etiopia, Włochy, Austria, Chiny, USA, Polska, Anglia, Czechy, Węgry, Szwajcaria czy Finlandia. Najmniejsza z szopek ma 2 cm wysokości natomiast największa 70 cm.

Panuje ogólne przekonanie jakoby pierwszą szopkę bożonarodzeniową zbudował św. Franciszek z Asyżu. Jednak pierwsza szopka została zbudowana na rozkaz cesarzowej Heleny w 330 r. n.e. W grocie niedaleko Betlejem umieszczono marmurowy żłobek, który miał upamiętniać narodziny dzieciątka Jezus. Kilka lat później grotę przebudowano na stajenkę, w której do żłobka dołączyły rzeźbione figury świętej rodziny, królów z darami, a także pasterzy. Dużego kolorytu i zarazem autentyczności całej scenerii dodawały zwierzęta wypasane w pobliżu. Szybko zyskała ona na popularności, a pomysł takiej szopki został skopiowany w Rzymie na placu przy Bazylice Matki Bożej Większej.

Szopkę, która stała się inspiracją aż do dziś, stworzył św. Franciszek w 1223 roku uzyskawszy wcześniej zgodę papieża. Powstała ona z okazji Świąt Bożego Narodzenia w miejscowości Greccio. W grocie niedaleko klasztoru ustawiono naturalnej wielkości żłobek, wprowadzono do niej żywe zwierzęta, a ludzie przebrani za świętą rodzinę, pasterzy i królów odgrywali wyznaczone im role. Po śmierci św. Franciszka w 1225 roku kontynuowano jego pomysł, a szopki rozprzestrzeniły się na Europę i świat. Początkowo powstawały one przy klasztorach franciszkanów i dominikanów, a z czasem przy kościołach. W kolejnych stuleciach szopki zmieniały swój wygląd, nie ingerowano jednak w przedstawione tam postaci. Największy rozkwit szopek przypada na XVIII w.

Do Polski szopki przywędrowały razem z zakonem franciszkanów w XIII w. Pierwsza szopka na ziemiach polskich powstała za sprawą Elżbiety Węgierskiej – siostry króla Kazimierza Wielkiego. Figury zachowały się do dnia dzisiejszego i można je zobaczyć w kościele pod wezwaniem św. Andrzeja w Krakowie. Najpopularniejszymi szopkami w Polsce są szopki krakowskie, które powstają od XIX w. Pierwsze takie szopki tworzyli murarze z podkrakowskich miejscowości. Mogli dzięki temu utrzymać się w martwym sezonie budowlanym. W kolejnych latach powstała wyspecjalizowana grupa – cech szopkarzy. W 1937 roku odbył się I Konkurs na najpiękniejszą szopkę krakowską. Szopki nawiązują do krakowskiej architektury, zazwyczaj są to wielowieżowe i różnokolorowe strzeliste konstrukcje. Szopka krakowska ma być zobrazowaniem nierzeczywistego, a godnego miejsca narodzin Jezusa. Najbogatszą kolekcję szopek krakowskich ma w swoich zbiorach Muzeum Miasta Krakowa.

Kanon ikonograficzny szopki ukształtował się przede wszystkim na podstawie Ewangelii św. Łukasza oraz św. Marka, które opisują narodziny Jezusa, uzupełnione literaturą apokryficzną. Główne role grają tu postacie: dzieciątka w żłobku, czuwających nad nim Maryi i Józefa, przybywających ze wschodu trzech królów z darami, kłaniający się pasterze, a także postacie zwierząt. Całość dopełnia świecąca jasno gwiazda, czasem postać anioła wskazującego miejsce narodzenia Boga. Postacie te stanowią rdzeń przedstawienia niezmienny przez wieki. Różne natomiast są miejsca usytuowania sceny, bywa ona w grocie, stajence, lesie, antycznych ruinach. W zależności od epoki zmieniał się także ubiór postaci oraz rozmach budowli. Dodawano figurki mieszczan, szlachty, rodziny królewskiej, scenki rodzajowe rozgrywające się w pobliżu szopki.

Coraz częściej przy budowie szopek wplata się w nie elementy regionalne, historyczne lub zaczerpnięte z literatury.

Miasta w których warto zobaczyć szopki:
– Watykan na placu św. Piotra,
– Rzym w podziemiach kościoła Dei SS. Quirico e Giulitta Muzeum Szopek(zbiór szopek z całego świata),
– Iidrichuv Hradec w Czechach (1400 figurek wpisanych do Księgi Rekordów Guinessa),
– Sao Paio de Oleiros w północnej Portugalii.

W Polsce:
– bazylika w Panewnikach,
– u Ojców Franciszkanów w Poznaniu na ul. Bernardyńskiej,
– Wambierzyce w sanktuarium Matki Bożęj Wambierzyckiej Królowej Rodzin.
– kościół Najświętrzej Marii Panny we Wrocławiu. Szopka ta jest szczególnie interesująca dla dzieci, ponieważ znajdują się tam również postacie z bajek, zabawki a nawet kolejka elektryczna.

Opracował: Marcin Gawliński

Fotogaleria na fb

Literatura:
– muzeumkrakowa.pl/szopki-krakowskie-1,
– cafesenior.pl,
– dlakatolika.pl,
– rnf24.pl,
– mnwr.pl/intrygujace-tradycja-szopek-bozonarodzeniowych/,
– ciekawe.org/2019/12/01/,
– Małgorzata Niechaj, Magdalena Kmiecińska, Porteety twórców szopek krakowskich. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 2021 r.
– Jan Dobraczyński, Doba krucjat: szkice historyczne z XI – XIII w., Instytut Wydawniczy Pax, 1968 r.
– Polska kultura Ludowa. Przewodnik po wystawie stałej Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie, 2003 r.
– Czesław Witkowski, Doroczne polskie obrzędy i zwyczaje ludowe. Kraków 1965 r.
– Słownik folkloru polskiego, pod red. Juliana Krzyzanowskiego, Warszawa 1965 r.

 

 

 

 

 

 

Dziadki do orzechów

MZK/K/1364 – MZK/K/1468

MZK/K/921 – MZK/K/1160
MZK/K/1364 – MZK/K/1468
Dziadki do orzechów

W muzealnych zbiorach znajduje się kolekcja dziadków do orzechów, na którą składa się 334 sztuk, a uzupełnieniem jest 30 różnorakich untensyliów, takich jak młynki do orzechów, misy, szkatułki, półmiski, tace. Obiekty pozyskane zostały od dwóch kolekcjonerów w latach 2009-2010. W kolekcji znajdują się dziadki śrubowe, udarowe, dźwigniowe. Pochodzą z takich krajów jak Niemcy, Rosja, Polska, Czechy, Austria, Włochy. Są to najczęściej obiekty wytworzone od końcu XIX wieku aż do lat 80. XX w.

Pierwsze wzmianki o urządzeniu do łupania orzechów można odnaleźć u Archimdesa w dziele “Mechanika” z IV w. p. n.e. Podaje on w nim dokładny opis i schemat budowy takiego przyrządu, który składa się z dwóch dźwigni mających jedno podparcie. W średniowiecznych zakonach benedyktyńskich (X – XI w.) zabraniano mnichom rozgryzania orzechów w zębach i nakazano otwierać je przy użyciu specjalnego noża.

Pierwszymi i najstarszymi dziadkami do orzechów były dwa kamienie z wyżłobionymi rowkami. Wiele takich przedmiotów odkryto w Europie i Ameryce Południowej, liczą one nawet 9 tysięcy lat. Najstarszy znaleziony metalowy dziadek jest prezentowany we włoskim muzeum w Taren. Największa kolekcja dziadków do orzechów znajduje się w amerykańskim muzeum w Leanenworth w stanie Kansas, a najstarszy eksponat z 200 r.p.n.e. pochodzi z Cesarstwa Rzymskiego – wykonany jest z brązu, a wyglądem przypomina współczesne kombinerki. Drugim największym Muzeum dziadków do orzechów jest Muzeum Neuhausen w Niemczech. W swoich zbiorach posiadają rekordzistę z księgi Guinnesa o wysokości 5,87 m., natomiast najmniejszy obiekt z kolekcji ma 4,9 milimetra wysokości.

Żelazne dźwigniowe dziadki do orzechów z XIII w. można zobaczyć we francuskim Muzeum Kutego Żelaza w Rouen. Pierwsze metalowe dziadki były kute, a odlewy powstawały dopiero w XIV – XV wieku. Potęgą w tej dziedzinie była Anglia. Pierwsze śrubowe dziadki do orzechów zaczęto wykonywać dopiero w XVII wieku. Początkowo miały prostą konstrukcję, szybko jednak twórcy je urozmaicali i komplikowali zarówno pod względem konstrukcji, jak i zdobienia. Pierwszy drewniany dziadek powstał z dwóch kawałków drewna spiętych paskiem skórzanym, a później metalowym zawiasem. W XV i XVI wieku wielu rzeźbiarzy z Anglii i Francji tworzyło dziadki z bukszpanu, który charakteryzował się drobnym słojem oraz piękną barwą. W wieku XVIII i XIX w Austrii, Szwajcarii i północnych Włoszech zaczęły powstawać dziadki nawiązujące do sylwetek ludzi i zwierząt.

Dziadki w kształcie figurek górników, królów czy rycerzy, które w swych ustach miażdżyły orzechy narodziły się w górach Rudawskich w Saksonii w Niemczech między XVII a XVIII w. Miało to miejsce w zagłębiu zabawkarskim zwanym “doliną zabawek”, czyli w małych warsztatach rzemieślniczych pomiędzy osadami Setten, Gunhainichen i Olbernhan. Dziadki szybko stały się ulubioną zabawką niemieckich dzieci. Oprócz anonimowych, sympatycznych dziadków można spotkać wiele postaci historycznych, jak np. Napoleon, Franciszek Józef czy Bismarck. Stojące drewniane dziadki do orzechów w postaci żołnierzy i królów były pokazywane w regionach Sonneberg i Erzgebirger w Niemczech od 1800 roku, a w 1830 roku pierwszy raz użyto terminu Nussknacker w “Słowniku Niemieckim” braci Grimm.

Pierwszą komercyjną produkcję dziadków do orzechów uruchomił Wilhelm Fuchner w 1872 roku. Nazwano go “ojcem dziadków do orzechów”, były to pierwsze dziadki wykonywane na tokarce. Od XIX w. dziadek do orzechów stał się niezbędnym przedmiotem w wielu domach. Nie tylko ze względów praktycznych, ale również dekoracyjnych. Szybko po uruchomieniu fabryki dziadki zaczęły być popularne w sąsiadujących krajach jak Czechy, Polska – zwłaszcza na Śląsku, Dania, Francja. Od XIX w produkowano dziadki na szerszą skalę. Pojawiały się też nowe formy i nowe materiały oraz łączenia materiałów np: drewno z metalem, metal z porcelaną. Niektóre z nich były sygnowane: Norbil – Polska Warszawa, J.C. Klinkosh – Austria Wiedeń, J.A. Kopenhaga – Dania.
Orzechołamy, zęby, ciskawki, stryszki, tłuczki, kleszczyki – to historyczne i ludowe nazwy dziadków do orzechów. W Polsce przyjęła się nazwa dziadek do orzechów, a nazwa ta odnosi się bardziej do wyglądu niż funkcji urządzenia i pierwszy raz pojawiła się w XVIII w. Natomiast pierwsze drukowane wzmianki dotyczące dziadków znaleźć można w “Słowniku języka polskiego” Samuela Bogumiła Lindego z 1807 roku oraz “Encyklopedii powszechnej” Sauela Orgelbranda wydawanej w latach 1859 – 1868. W wielu językach można przetłumaczyć ich nazwę na zgniatacze do orzechów. W języku rosyjskim – szczełkunczik, francuskim – casse – nosisette, angielskim – nutcracter, czeskim – louskacek.

Pod względem konstrukcji można podzielić dziadki na trzy grypy: udarowe, dźwigniowe i śrubowe. Jeśli chodzi o materiał, z którego były robione, należy wspomnieć o następujących: bukszpan, klon, orzech włoski, brzoza, buk, miedź, żelazo, stal, srebro, brąz, aluminium, kość z kłów słoni i morsów (głównie jako uchwyty i elementy dekoracyjne), porcelana (dekoracja i zdobienia).

Pierwszym dziełem literackim w którym pojawia sie dziadek do orzechów to wydana w 1816 roku w Berlinie powieść “Dziadek do orzechów i król Myszy” autorstwa Theodora Amadusa Hoffmana. Dla czytelników francuskojęzycznych utwór ten zaadoptował i przetłumaczył Aleksander Dumas – ojciec. I ta wersja stała się inspiracją dla sławnego baletu Piotra Czajkowskiego “Dziadek do orzechów”, którego premiera miała miejsce w grudniu 1892 roku w Teatrze Maryjskim w Petersburgu.

Opracował :
Marcin Gawliński.

Fotogaleria na fb

Literatura:
– kurierwilenski.lt
– wynalazki.andrej.edu.pl
– drewport.pl
– drogadoszczescia.com
– Muzeum Zabawek i Zabawy, Dziadki do orzechów – inwentarz kolekcji, Kielce 2009
– Barbara Wilk-Malinowska, Dziadek do orzechów, Malbork 1994
– nuterackermuseum.com
– museelesecqdestournelles.fr
– nussknackermuseum-neuhausen.de
– nutercherlady.com

 

 

 

 

 

 

Lego Star Wars

2000 r.

LEGO
MZK/WS/3008 – Lego Star Wars.

Zestaw trafił do sprzedaży w roku 2000 z numerem katalogu 7190. Zawiera 663 klocki, instrukcję złożenia słynnego Sokoła Milenium statku kosmicznego Hana Solo z serii filmowej Gwiezdne Wojny. Dodatkowym atutem zestawu jest sześć figurek – postaci z Gwiezdnych Wojen : Han Solo, Chewbacca, Luke Skywalker, księżniczka Leia Organa, roboty R2-D3 oraz C-3PO. Całość umieszczona jest w dużym kwadratowym pudełku ze zdjęciem złożonego modelu.

Klocki Lego dziś są znaną i rozpoznawalną marką na całym świecie. Historia firmy zaczyna się w Danii w miejscowości Billund. Ole Kirk Christiansen po śmierci żony samotnie wychowujący dzieci, stara się ponownie uruchomić swój zakład stolarski zniszczony w pożarze. W wolnej chwili struga drewnianą zabawkę w kształcie kaczki dla swoich dzieci. Nikt, nawet on sam, nie wie iż ta właśnie zabawka będzie pierwszym krokiem na drodze ku wielkości. 12 października 1932 roku Ole uruchamia zakład produkujący drewniane zabawki i drabiny. Szybko dochodzi do wniosku, że należy skupić się na produkcji zabawek i aby móc stworzyć rozpoznawalna markę potrzebuje nazwy dla swojej firmy. Wśród pracowników ogłasza konkurs na nazwę. Dość szybko zostaje wyłoniona nazwa Lego od słów leg godt (baw się dobrze). Pierwsze logo powstaje w 1934 roku i niewiele ma wspólnego ze znanym obecnie. Było ono szare o kanciastych literach. Znane dziś Logo powstało w 1973 roku. Mottem firmy stają się słowa stale powtarzane przez Ole Kirka Christiansena „tylko najlepsze jest wystarczająco dobre”.
Firma systematycznie poszerzała gamę produkowanych zabawek o zwierzęta, jo-jo i samochody. Surowcem dla nich cały czas było drewno. Zmienia się to w momencie dostępu do nowego materiału – tworzywa sztucznego. Ole Kirk Christiansen dostrzegł duży potencjał w nowym tworzywie i postanawia wytwarzać z niego zabawki. Inwestuje 30.000 koron duńskich (niebagatelna jak na owe czasy suma – roczny dochód firmy) w specjalistyczne urządzenie – wtryskarkę. Razem z maszyną sprowadził próbki angielskich klocków firmy Kiddicraft. W oparciu o nie stworzony został znany dziś klocek Lego. W 1947 roku z taśmy produkcyjnej zjechały pierwsze klocki z tworzywa sztucznego. Popyt na zabawki Lego stale się zwiększał. W 1958 roku syn Ole Kirka Christiansena – Godfred umieszcza w środku dotąd pustego klocka rurki, które wzmacniają siłę łączenia ze sobą klocków. Wzmocniony w ten sposób klocek umożliwiał dużą stabilizację konstruowanych budowli oraz łączenie klocków w dowolny sposób. Rozwiązanie to zostało opatentowane w tym samym roku. Początkowo klocki nosiły nazwę Automatic Binding Bricks, później zmieniono ją na Lego Mustren czyli po prostu klocki Lego. W 1960 roku wybuchł pożar, który strawił całkowicie część zakładu odpowiedzialną za produkcję zabawek drewnianych. Głęboka analiza sytuacji rynkowej, prognozy rosnącej popularności plastikowych klocków jak również bilans strat wywołanych pożarem doprowadziły do zaprzestania produkcji zabawek drewnianych oraz skupieniu się na klockach z tworzywa. Udoskonalono surowiec, zaczęto dodawać instrukcję montażu do zestawów, poszerzając gamę klocków o nowe serie.
Do trzech klasycznych serii Lego zalicza się: Lego Castle (1978 – 2014), Lego Space (1978 – 2015), Lego City (1978 – 2004). Do dnia dzisiejszego oprócz wyżej wymienionych serii powstały również: Lego Duplo, Lego Pirates, Lego Ninjago, Lego Creator, Lego Technic, Lego Star Wars, Lego Angry Birds, Lego Advetures, Lego Pirates of Caraibian. I są to tylko niektóre spośród licznych serii klocków.
Pierwsza figurka Lego została wyprodukowana w 1974 r.
Pierwsze mini figurki powstały w 1975 roku, a ich masowa produkcja ruszyła w 1978 roku.
Lego to nie tylko klocki ale również filmy i seriale z klockami w głównych rolach.

Najpopularniejsze filmy to :
– Lego: Przygoda, 2014 r.,
– Lego Batman: Film, 2017 r.,
– Lego Ninjago: Film, 2017 r.,
– Lego: Przygoda 2, 2019 r.,
Najpopularniejsze seriale to:
– Lego Ninjago: Mistrzowie Spinjitzu, od 2011 r.,
– Lego Friends, od 2012 r.,
– Lego City: Miasto przygód, od 2019 r.

Ciekawostki o Lego:
– klocki Lego Duplo mimo że są 8 razy większe od tradycyjnych, są z nimi kompatybilne,
– mini figurki zanim trafiły do sprzedaży miały 51 prototypów,
– w 1999 roku do sprzedaży trafił pierwszy licencjonowany zestaw Lego Star Wars (ścigacz Anakina Skywalkera),
– jeden podstawowy klocek Lego 2×4 waży 1,152 gramy i wytrzymuje nacisk 350 kg,
– w 2012 roku do Księgi Rekordów Guinessa została wpisana firma Lego jako producent największej ilości opon na świecie – do pojazdów z klocków (!),
– do 2004 roku wszystkie figurki Lego produkowane były w kolorze żółtym,
– w 2015 roku stworzono pierwsze kapcie chroniące przed nadepnięciem na klocek,
– w 1968 roku w Billund otworzono Legoland, pierwszy park rozrywki zbudowany z klocków LEGO (obecnie na całym świecie istnieje ich 7),
– koncern Lego posiada około 70 % udziałów w światowym rynku klocków,
– klocek, na którym bazuje Lego, został stworzony przez Brytyjczyka Hilarego Fishera Page, który prowadził firmę zabawkarską Kiddicraft.

Opracował: Marcin Gawliński
Zdjęcia: Marcin Gawliński

Fotogaleria na FB

Literatura:
Simon Hugo, LEGO Absolutnie wszystko co trzeba wiedzieć. Łódź, 2018 r.,
Niels Lunde, LEGO. Jak pokonać kryzys, zawojować świat i zbudować potęgę z klocków, 2019 r.,
Opracowanie zbiorowe: Minifigurki Lego Ilustrowana Kronika. Łódź 2015 r.,
– wprost.pl/tygodnik/197686/imperium-z-klockow.html
– lego.com/pl-pl/aboutus/lego-group/the-lego-group-history
– gandalf.com.pl/blog/historia-lego-wszystko-co-warto-wiedziec-ciekawostki-fakty-historia/
– klockowo.pl/article/aid,4813/ckid,5807/klocki-lego-krotka-historia.html
– geex.x-kom.pl/lifestyle/kronika-lego-krotka-historia-klockow-ktore-podbily-serca-milionow
– empik.com/empikultura/7-faktow-z-historii-lego-za-co-kochamy-najslawniejsze-klocki-na-swiecie,109760,a
– planetaklockow.pl/historia-lego
– birthmoviesdeath.com/201/02/06/kiddicraft-the-company-lego-ripped-off-to-make-plastic-bricks

 

 

 

 

 

 

 

Domino

Niemcy, 1904 r.

Prezentowane domino wykonane jest z drewna hebanowego oraz kości zwierzęcej łączonych za pomocą miedzianego nitu oraz kleju zwierzęcego. Całość umieszczona w prostokątnym, drewnianym pudełku z przesuwanym wieczkiem.

Jest wiele legend na temat powstania domina. Jedna z nich – europejska opowiada o dwóch mnichach z zakonu na Monte Cassino, którzy byli zamiłowanymi graczami w kości. Jako że owa gra w zakonie była zabroniona, zostali ukarani po złapaniu na gorącym uczynku. Karą była pokuta zamknięcia w celi i gorliwe modły, aby uzyskać odkupienie win. Bracia znudzeni pokutą zaczęli wydrapywać na ścianie kropki i obrysowywać je liniami. Przeor klasztoru często zaglądał do nich przez okienko celi, by sprawdzić co robią pokutnicy. Mnisi byli przygotowani na te inspekcje i w momencie kiedy przeor sprawdzał co robią, oni głośno się modlili zasłaniając rękawami habitów rysunki na ścianie. Dodatkowo wypowiadali słowa psalmu: „Dixit Dominus meo…”. Po odbyciu kary mnisi wykonali sobie komplet do gry i uzyskali zgodę przeora na jego używanie. Nazwali grę „domino” od psalmu „Dominus”, a słowo to po łacinie oznacza „pana”, co w średniowieczu oznaczało przede wszystkim Boga.

Legenda legendą, a jak było naprawdę? Nie jest łatwo jednoznacznie stwierdzić kiedy i gdzie domino powstało. Badacze określają czas jego powstania na XII w Chinach, w czasach dysnastii Song (960-1279). Sami Chińczycy wskazują trzy osoby, które domino miały wymyślić w tym samym prawie czasie z tego samego powodu. Gra miała zostać stworzona dla żołnierzy pełniących nocne warty nieopodal pozycji wroga.

Badacze w oparciu o zapiski, między innymi z „Chi sz yin kau” oraz „Słownika Kanghi”, datują wynalezienie domina na 1120 rok. Miał je wymyslić mąż stanu, polityk lub urzędnik. Rozpowszechnione zostało z rozkazu cesarza Kao Tsunga. Chińska wersja domina jest popularna równiez w Korei i Laosie.

W Europie pierwsze wzmianki o dominie pochodzą z początków XIV wieku, głównie z Neapolu i Wenecji. Europejskie domino wywodzi się bezpośrednio z Chin. Panuje opinia, iż trafiło do nas przez średniowiecznych kupców, choć najczęściej wskazuje się na podróżników – Marco Polo i Benedykta Polaka. Początkowo domino nie zadomowiło się na Starym Kontynencie. Z czasem jego popularność rosła. Oprócz Włoch grano w nie coraz chętniej we Francji, Hiszpanii, Austrii i Anglii. Sama nazwa ma dwa pochodzenia, jedno od zimowego płaszcza zakoników czarnego z białą podszewką – pierwsze płytki domina były białe z jednej strony, a czarne z drugiej. Drugie pochodzi od maski karnawałowej z Wenecji nazywanej do dziś domini.

Pierwsze wzmianki o dominie w Polsce pojawiły się po upadku powstania listopadowego. Najpierw w listach pisanych z emigracji, a z czasem przywożone lub przysyłane do rodziny pozostałej pod zaborami.

Wiek XX to spadek popularności domina na rzecz szachów, warcabów czy madżonga, które w tym okresie sławę odzyskiwały. Pomimo spadku atrakcyjności domino stało się częścią masowej popkultury. Nadal jest popularne w eksluzywnych klubach Holandii, pubach Wysp Brytyjskich, francuskiej Normandii czy hiszpańskiej Andaluzji, gdzie urządza się wielkie turnieje domina. W krajach arabskich domino cieszy się niesłabnącą od wieków popularnością, grywa się w nie w każdej wolnej chwili i wolnym miejscu. Obecnie funkconuje 60 różnych wariantów tej gry.

Oto podstawowe zasady gry:

W grze biorą udział dwie, trzy lub cztery osoby (dla większej liczby graczy stosuje się zestawy o większej liczbie oczek). Kamienie odwraca się oczkami do spodu i miesza. Następnie losuje się gracza rozpoczynającego – jest nim zwykle gracz, który wyciągnie kamień o największej sumie oczek. Wylosowane kamienie zwracane są do puli po czym wszystkie są ponownie mieszane. Gracze pobierają kamienie zgodnie z ruchem wskazówek zegara, po jednym kamieniu lub od razu w odpowiedniej liczbie (zwykle nie więcej niż siedem), nie pokazując ich pozostałym graczom. Kamienie pozostające na stole to „talon”. Rozpoczynający wykłada dowolny kamień, a pozostali kolejno dokładają swoje kamienie według ustalonych zasad.

Zasady ustala się w zależności od liczby grających lub też od wariantu rozgrywki. Wariantów gry jest kilkanaście, np: błyskawica, domino ślepe, bergen, muggins, matador itp.

Opracował: Marcin Gawliński

Zdjęcia: Marcin Gawliński

Fotogaleria na FB

Literatura:

Lech i Wojciech Pijanowscy, Gry świata, PWN, 2018

Lech Pijanowski, Przewodnik gier, Iskry, 1972

Marek Penszko, Domino. Gry, łamigłowki, pasjanse. Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1981

– histmag.org/krotka-historia-domina-i-nie-tylko

– histmag.org/Marco-polo-podroznik

– wynalazki.andrej.edu.pl

– dominogranie.home.blog/2019/03/19/historia-gr-w-domino/

– muzhp.pl

– etnomuzeum.eu

– encyklopiedia.pwn.pl/haslo/Polo-Marco

 

 

 

 

 

 

 

Model czołgu Renault FT

Francja, 1916-1939

MZK/H/157

Model czołgu Renault FT wykonany jako pamiątka spełniająca jednocześnie dwie funkcje – modelu i kałamarza na atrament. Przypięta z przodu czołgu tabliczka
z napisem „CAMO DE SISSONE” zdradza nam jego miejsce zakupu – obóz wojskowy w Sisson we Francji, który istnieje od 1895 roku. Prezentowany model został wykonany z ołowiu, mosiądzu i stali. Składa się z korpusu, dwóch gąsienic, każda z nich wyposażona w dwa kółka, aby pojazd mógł się poruszać oraz
z wieżyczki. Brak oryginalnej wieżyczki został uzupełniony podczas prac konserwatorskich. Wewnątrz korpusu czołgu widnieje numer seryjny „DEPOSE S.8” lub 3 (niewyraźna cyfra) oraz szczątkowy napis „MAD IN FRA”. Korpus oraz gąsienice na zewnątrz są wytłaczane, aby mogły odzwierciedlać części widoczne
w oryginalnym czołgu, takie jak nity, łączenia, blachy i inne elementy.

Swój debiut pojazdy pancerne miały podczas I Wojny Światowej. Do ich powstania przyczyniło się kilka rzeczy. Najważniejsze z nich to :
– wynalezienie drutu kolczastego,
– dynamiczny rozwój pojazdów mechanicznych,
– coraz powszechniejsze karabiny maszynowe,
– patowa sytuacja na frontach I Wojny Światowej.
Drut kolczasty pozwolił na szybkie budowanie trudnych do pokonania umocnień. Gniazdo ogniowe z szybkostrzelnym karabinem maszynowym o dużej sile ognia, umocnione drutem kolczastym było prawie nie do zdobycie. Ostrzał artyleryjski nie był w stanie wyeliminować zagrożeń ze strony tak umocnionych okopów. Niezbędnym stało się znalezienie skutecznego sposobu na forsowanie umocnień.

Pierwszymi pojazdami pancernymi użytymi 15 września 1916 roku pod Sommą były brytyjskie ciężkie czołgi Mark I. Pomimo wielu wad, takich jak niedopracowany system napędowy i sterowniczy, wady konstrukcyjne, szybko grzejący się silnik były przełomem w walkach. Rok po Brytyjczykach swoje czołgi do walki wprowadziła Francja, były to dwa modele Schneider C.A.1 oraz St. Chamond M16.

Do stworzenia pierwowzoru naszego modelu przyczynił się francuski generał Jean Baptiste Estienne, który uznał, iż należy stworzyć pojazd mogący
z powodzeniem zastąpić kawalerię. Zwrócił się z tym pomysłem do Louisa Renaulta, który powołał zespół pod kierownictwem inżyniera Edmunda Serre. Koncepcję czołgu stworzył inżynier Rodolphe Ernst-Metzmaier. Był to lekki czołg wsparcia piechoty z innowacyjnymi jak na owe czasy rozwiązaniami, obrotową wieżyczką z uzbrojeniem (dotąd stosowana na okrętach), silnik z tyłu, kierowca z przodu, strzelec w wieżyczce. Koncepcja ta jest stosowana do dziś. Po stworzeniu prototypu zasięgnięto opinii doświadczonych żołnierzy, którzy z uznaniem wypowiadali się o konstrukcji, możliwościach obrotowej wieżyczki, niezawodności układu jezdnego oraz napędowego. W kwietniu 1917 roku złożono zamówienie na pierwsze 1150 egzemplarzy, a już w czerwcu zwiększono ilości aż do 3500. Pierwsze udokumentowane użycie Renault FT miała miejsce 31 maja 1918 roku w okolicy Ploiss 80 kilometrów od Paryża.

Do Polski Renault FT trafiły w 1919 roku wraz z przybyciem z Francji Błękitnej Armii generała Józefa Hallera. Były one zgrupowane przede wszystkim w 1 Pułku Czołgów i liczyły 120 wozów. Pojazdy pozostawały na uzbrojeniu Wojska Polskiego do wybuchu II Wojny Światowej.
Jedyny zachowany w Polsce egzemplarz Renault FT jest obecnie w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Egzemplarz został zakupiony i sprowadzony do Polski w 2012 roku z Afganistanu, gdzie służył w armii afgańskiej w latach 20. ubiegłego wieku. Czołg ten został poddany konserwacji i rekonstrukcji, proces ten był kosztowny i żmudny, ale dzięki zaangażowaniu Muzeum Wojska Polskiego oraz współpracy z Zakładami Mechanicznymi “Bumar – Łabędy” dokonano jego odnowy. Dziś stanowi ozdobę muzealnej kolekcji i można podziwiać go jako symbol początków polskiej broni pancernej.

Opracował:
Marcin Gawliński

Fotogaleria na FB

 

Literatura:
– historiaposzukaj.pl/wiedza.obiekty.942.obiekt_czolg_renault
– wiekdwudziesty.pl/czolg-renault-ft
– 1939.pl/uzbrojenie/polskie/pojazdy/ft17/
– zbiam.pl/artykuly/somma-s35
– derela.pl/ft17pl.htm
– muzeumwp.pl/galerie/180,-8222-czolg-zwyciestwa
– francuskie.pl/renault-ft17-rewelacyjny-czolg-ktory-walczyl-w-itwie-warszawskiej/

 

 

 

 

 

 

Model żaglowca Cutty Sark

 

MZK/WS/3166

Prezentowany na zdjęciach model przedstawia kliper herbaciany – Cutty Sark, sklejony i składany z gotowych, kartonowych elementów, wiernie oddający wygląd pierwowzoru. Jego autorem jest modelarz Rafał Polak, który w 2004 roku podarował go naszemu Muzeum. Podstawą modelu jest kadłub wykonany
z kartonu i drewnianych elementów, częściowo pomalowany farbą olejną. Na ożaglowanie składają się przeszyte fragmenty tkaniny bawełnianej. Konstrukcja masztów została uzupełniona olinowaniem oraz drabinkami sznurkowymi. Sznurek zastosowano także w relingach. Warto nadmienić, że w tego typu gotowych zestawach żagle były wykonane z papieru. W przypadku naszego eksponatu jego autor pokusił się o wykonanie żagli tkaninowych, co przełożyło się na bardziej realistyczny wygląd całości.

Pierwsze klipery powstały na początku XIX w. Stanach Zjednoczonych, a później w Wielkiej Brytanii i były przodkami współczesnych wielkich żaglowców. Nazwa kliper wywodzi się od wyrażenia „clip”, które oznacza „poruszać się w szybkim tempie”. Były to statki przeznaczone do szybkiego transportu cennych i łatwo psujących się towarów.

Oryginalna Cutty Sark została zbudowana w Szkocji w 1869 r. Nazwa statku w języku szkockim oznacza krótką koszulę i odnosi się do wiersza Roberta Burnsa pt. „Tam O’Shanter” nawiązując do krótkiej koszuli noszonej przez jedną z głównych bohaterek – wiedźmę
o imieniu Nannie.

Do budowy żaglowca użyto dwóch gatunków drewna – górną część zbudowano z dębu indyjskiego, dolną z wiązu amerykańskiego. Całość wsparto na stalowych ramach i połączono kilkudziesięcioma tysiącami śrub. Statek miał ponad 85 m całkowitej długości, 11 m szerokości i około 7 m zanurzenia. Rozwijał prędkość do 17 węzłów, a w ciągu dnia mógł przepłynąć ok. 650 km. Został wyposażony w trzy maszty, z których najwyższy miał wysokość 47 m. Do masztów przymocowanych zostało 32 żagle o łącznej powierzchni ok. 3 tys. m3. Dzięki swojej smukłej budowie oraz sporych rozmiarów powierzchni ożaglowania należał do najpiękniejszych i najszybszych statków w swojej klasie na świecie. Ten kliper herbaciany, jak sama nazwa wskazuje, służył do przewozu herbaty z Chin do Europy. W swój pierwszy rejs do Chin wyruszył 13 stycznia 1870 roku. W sumie odbył osiem takich rejsów.

Otwarcie Kanału Sueskiego, które skróciło drogę do Chin, oraz coraz większa dominacja statków parowych doprowadziło do stopniowego wypierania kliperów
z rynku przewozu towarów eksportowanych i importowanych do i z Wielkiej Brytanii. Aby się utrzymać musiały, oprócz herbaty, szukać innych towarów, którymi można by było wypełnić ładownię. Były to m. in. węgiel, proch, owoce, cukier, kakao, alkohol oraz wełnę, którą nasz kliper od 1883 roku transportował z Australii do Wielkiej Brytanii. Trasę z Sydney do Londynu był w stanie pokonać w czasie od 69 do 98 dni.

W latach 1895-1923 pod zmienioną nazwą Ferreira pływał pod banderą portugalską i był wykorzystywany do przewożenia produktów do portugalskich kolonii, Brazylii, Afryki i USA. W 1923 roku żaglowiec został wykupiony przez kapitana Wilfreda Dowmana i wrócił pod banderę brytyjską, Był to już ostatni pływający kliper. Po dokonaniu koniecznych napraw i renowacji, w tym odbudowy masztów, które utracił w 1916 roku, pełnił funkcję jednostki treningowej w szkole morskiej niedaleko Londynu. W 1950 roku żaglowiec Cutty Sark został przeniesiony do specjalnie zbudowanego dla niego suchego doku w Greenwich- dzielnicy Londynu. W 1957 roku królowa Elżbieta II otworzyła go dla publiczności jako Muzeum i od tej pory stał się atrakcją turystyczną. W 2007 roku znaczna jego część uległa zniszczeniu w wyniku pożaru. Ponownie udostępniony został turystom w 2012 roku i do dziś pełni funkcję Narodowego Muzeum Morskiego, a organizowane w nim wystawy i pokazy multimedialne przybliżają zwiedzającym jego historię i czasy.

Opracowanie:
Marcin Gawliński, Jadwiga Stal, Anna Zachariasz.

Konsultacje:
Sylwia Malinowska

Fotogaleria na FB

Literatura:
Modelarstwo zabawa nie tylka dla dzieci, Katalog MuzeumZabawek i Zabawy, 2007 r.
N. Haładaj, R. Jędrusik, M. Czarnomska, Żaglowce. Historia. Technika. Charakterystyka jednostek, 2017 r.
rmg.co.uk
encyklopedia.pwn.pl
smartage.pl
statkihistoryczne.pl
moje-morze.pl

 

 

 

 

 

 

MATCHBOX

Zestaw „Superfast”, Matchbox

MZK/H/564

Na zdjęciach prezentujemy zestaw “Superfast” z 1972 roku pozyskany w roku 2009. Eksponat ten pochodzi z kultowej linii modeli Machbox.

Historia modeli rozpoczęła się w 1947 roku, kiedy to założona zostaje fabryka odlewów Lesney Products. Założycielami jej byli Leslie Charls Smith i Rodney Smith i to od ich imion wzięła się nazwa firmy. W tym samym roku dołączył do nich inżynier Jack Odell. Początkowo sami nie wiedzieli czym konkretnie ma zająć się firma i tworzyli różne odlewy na zlecenie innych zakładów np. deski rozdzielcze do samochodów. Przełomem okazał się rok 1953, kiedy to powstała miniaturowa karoca królowej Elżbiety II. Sukces tego modelu był niesamowity, sprzedał się aż w milionie egzemplarzy. Kolejnym hitem, a zarazem pierwszym modelem serii, był miniaturowy model walca drogowego. Model ten został stworzony przez Jacka Odella z myślą o swojej córce – Annie. W szkole do której uczęszczała pozwalano przynosić zabawki jedynie takiej wielkości, aby zmieściły się w pudełku po zapałkach. Był to impuls do zrobienia odlewu modelu właśnie takiej wielkości. Inna wersja mówi, iż dziewczynka lubiła w pudełku po zapałkach przynosić do domu pająki i inne przerażające matkę owady. Ojciec obiecał jej, że jeśli więcej nie przyniesie żadnego owada, zrobi jej zabawkę mieszczącą się w pudełku. Zabawka zachwyciła rówieśników Annie i tak narodził się pomysł sprzedaży modelu w pudełku po zapałkach. Stąd też wzięła się nazwa Matchbox, która popchnęła Lesney Products do światowego sukcesu na rynku masowym. Do walca drogowego dołączyła wkrótce betoniarka i wywrotka. Zestaw tych trzech zabawek oraz ich opakowanie zapoczątkowały sukces marki Matchbox. Powstała seria “1-75” i do trzech pierwszych modeli szybko dołączyły następne. W roku 1956 na rynek wychodzi kolejna seria modeli wymyślona przez Odella – “Models of Yesteryear”.  Większe od serii “1-75”, ale nadal mieszczące się w pudełku po zapałkach. Dzięki drobiazgowej oraz precyzyjnej pracy projektantów, którzy oprócz wielkiej ilości zdjęć pozyskiwali oryginalne plany samochodów tworzono modele o wysokim poziomie szczegółowości. Natomiast skala wykonywanych modeli pozwoliła Machboxowi zająć niszę rynkową, w której praktycznie nie było konkurencji.

W latach piędziesiątych dystrybucją Matchboxa zajmowała się firma Moko. Informacja ta była umieszczana na pudełkach z tego okresu “A Moko Lesney” i te właśnie modele w oryginalnych pudełkach obecnie uzyskują najwyższe ceny na aukcjach. W 1959 roku Matchbox wchłonął Moko.

Do 1968 r. Matchbox był najlepiej sprzedającą się marką małych modeli samochodowych na świecie. Kolejne modele serii miały już plastikowe okna, gumowe opony i okazjonalne akcesoria, zawieszenie sprężynowe, otwierane drzwi i maski, a niektóre z nich szczególnie te po 1969 roku posiadały układ kierowniczy. Linia była bardzo zróżnicowana i oprócz samochodów osobowych obejmowała ciężarówki, autobusy, traktory, motocykle i przyczepy.

Firma Lesney Products ze swoim Matchboxem była bezkonkurencyjna aż do roku 1969 kiedy to na rynku pojawiły się Hot Wheels – seria miniaturowych samochodów firmy Mattel. Firma szybko reaguje na nowości konkurencji i tworzy linię “Superfast”. Wydano również akcesoria i zestawy torów, aby móc konkurować z Hot Wheels. W połowie lat 70. Matchbox odzyskuje pozycję lidera na rynku.

Korzystając z fali popularności firma wprowadza kilka nowych serii: lotniczą “Sky Buster”, wojskową “Battle Kings”, morską “Sea Kings”, modele science fiction “Adventure 2000” oraz serię “Two Packs”. Kolejnym znakomitym posunięciem było nawiązanie kontaktów z kolekcjonerami, które zaowocowały stworzeniem modeli robionych na rynek kolekcjonerski, jak np. Ford Model T, a także modeli na których nadrukowywano reklamy z epoki np. Lipton Tea, Coca-Cola. Kolekcja ta bardzo szybko została rozszerzona o limitowane edycje dla poszczególnych krajów, a także na specjalne zamówienie takich firm jak Nestle Milk, Taystee Bread.

Niestety kryzys gospodarczy lat 70. w Wielkiej Brytanii sprawił, iż pomimo sukcesów firma znalazła się w ciężkiej sytuacji finansowej. Lesney Products bankrutuje w 1982 roku. Marka Matchbox zostaje sprzedana Universal Toys i David Yeh. Następuje zmiana nazwy grupy na “Matchbox International Ltd”, a produkcja zostaje przeniesiona do Chin kontynentalnych. W 1992 roku Matchbox zostaje sprzedany firmie Tyco Toys, która z kolei w 1997 roku sprzedaje dział zabawek Mattel. W ten sposób Matchbox i jego największy konkurent Hot Wheel łączą się pod tym samym szyldem korporacyjnym. Pomimo obaw kolekcjonerów marki nie zostały połączone i stanowią dwie odrębne linie.

Mattel idąc z duchem czasów od 2021 roku wprowadził produkcję Matchboxów opartą na materiałach ekologicznych i recyklingowych. Same modele są skonstruowane tak, aby można je było przetworzyć po raz kolejny, gdy zostaną zniszczone.

Opracował: Marcin Gawliński

Fotogaleria na FB

Literatura:

Nick Jones, Matchbox Toys, Bloomsbury publishing, wydanie 2016
Dana Johnson, Matchbox Toys 1947-2003, wydanie 2004
moto.pl/MotoPL
nytimes.com/2007/07/17/world/europe/17odell.html
fcarnaha.com
mokolesneymatchbox.com
mbxforum.com
rp.pl/artykul/95281-Resorak-matchbox-powstal-dla-dziewczynki
web.archive.org
may.robbisplace.com
lesney.co.uk
matchboxmemories.com

 

 

 

 

 

Zestaw konstrukcyjny „Matador”

Austria, pocz. XX w.

MZK/H/346

Zabawka jest w naszych zbiorach od 1980 roku. Komplet składa się z drewnianych elementów o różnych kształtach z odpowiednio rozmieszczonymi otworami oraz z metalowego młoteczka i łączników.

Twórcą tego klasycznego już dzisiaj zestawu jest Johann Korbuly – austriacki inżynier i wynalazca. Do stworzenia zabawki zainspirowały go własne dzieci bawiące się tradycyjnymi drewnianymi klockami, które układając je niszczyły wzajemnie swoje budowle. Podobno twórca zamówił u stolarza zestaw składający się z drewnianych bloczków i deseczek z wyciętymi otworami oraz kołeczków, które umożliwiały łączenie ze sobą poszczególnych części i tworzenie stabilnych konstrukcji o dowolnych układach. Do kompletu dołączył też koła i korbki, które wprawiały konstrukcje w ruch.

Entuzjastyczna reakcja kręgu bliskich znajomych oraz ich dzieci skłoniła Korbuly’ego w 1901 roku do opatentowania swojego pomysłu. Rok później zestaw został zaprezentowany na Targach Zabawek w Lipsku z zamiarem sprzedaży. Nie spotkał się jednak z zainteresowaniem ze strony producentów, co skłoniło wynalazcę do rozpoczęcia samodzielnej produkcji klocków pod nazwą ”Matador”. Nazwa ta nie była przypadkowa. Wzięła się od często używanego w rodzinie Korbuly zwrotu „jestem najlepszy, jestem matadorem!”. Sam Korbuly przyznał, że do promocji wybrał słowo, które nie tylko jest wymawiane w ten sam sposób na całym świecie, ale ponadto oznacza kogoś wybitnego i zwycięskiego.

Drewniany zestaw konstrukcyjny po raz pierwszy pojawił się na rynku austriackim w 1903 roku. Początkowo zabawka była produkowana w skromnym wiedeńskim warsztacie, a siedzibę firmy stanowiło prywatne mieszkanie rodziny Korbuly. Sprzedaż szła tak dobrze, że już w 1906 roku w Wiedniu otworzono pierwszy z kilku ekskluzywnych sklepów sprzedających zestawy. Wkrótce”Matador”, z powodzeniem, zaistniał również na rynkach zagranicznych.

Od 1905 do 1928 roku produkowano zestawy rozszerzone o nowe elementy, takie jak koła zębate, silnik elektryczny czy osie stalowe, które poszerzały potencjał konstrukcji zarówno w starych, jak i nowych kompletach. Zestawy, uzupełniane o gotowe broszury z szablonami, były przeznaczone dla dzieci od 3 roku życia. Podczas gdy najmłodsi bawili się prostymi konstrukcjami, starsi budowali bardziej skomplikowane obiekty, takie jak lokomotywy parowe, okręty wojenne, dźwigi, samochody, samoloty, modele ratusza, wiatraki, diabelskie młyny i inne.

Od 1905 r. Korbuly wydawał również własną gazetę ”Matador”, która dodatkowo umacniała pozycję firmy na rynku zabawkarskim. Gazeta obok nowych rozwiązań konstrukcyjnych publikowała również pomysły wymyślone przez dzieci. Korbuly organizował też konkursy dla młodych odbiorców na oryginalne konstrukcje, ogłaszając zwycięzców na łamach gazety. Zamieszczał w niej również fragmenty korespondencji od rodziców i wychowawców, a także realizował prośby o wymianę uszkodzonych elementów.

Największa popularność ”Matadora” przypada na lata 20. XX w., co ilustruje popularny wówczas termin – ”gorączka zestawu budowlanego”. Również zwolennicy reform w szkolnictwie dostrzegli jego potencjał edukacyjny i jako pomoc dydaktyczna cieszył się dużą popularnością w szkołach w całej Europie. Niestety sam twórca tego sukcesu nie doczekał. Johann Korbuly zmarł w 1919 roku, a prowadzenie firmy przejęli jego synowie.

II wojna światowa spowodowała zawieszenie produkcji zestawów ”Matadora”. Firma wznowiła swoją działalność już w 1946 roku i kontynułowała ją nieprzerwanie przez kolejne dekady. W latach 70. i 80. XX w. pozycja ”Matadora” na rynku zabawkarskim z roku na rok słabła. Firmie nie pomogła również zmiana właściciela ani uzupełnienie drewnianych elementów o ich kolorowe odpowiedniki z tworzywa sztucznego. Sytuacja zmieniła się w latach 90. XX w. za sprawą małżeństwa Claudii i Michaela Tobiasów, którzy przejęli firmę i wrócili do produkcji klasycznych drewnianych zestawów. Co ciekawe, stare komplety można było łączyć z nowymi.

Obecnie fabryka ma swoją siedzibę w St. Poltzen, 66 km od Wiednia, a jej motto brzmi: ”Nie robimy zabawek – uszczęśliwiamy dzieci”.

Pierwotna koncepcja Matadora w dalszym ciągu stanowi inspirację dla współczesnych producentów zabawek, czego przykładem jest zestaw konstrukcyjny ”Eko-Cudo”. Zgłoszony do VII edycji konkursu na Zabawkę Przyjazną Dziecku organizowanego przez Muzeum Zabawek i Zabawy zdobył II nagrodę w kategorii zabawek artystycznych. (zdj. nr 8,9,10)

Opracowanie: Jadwiga Stal, Anna Zachariasz

Bibliografia:

D. Żołądź – Strzelczyk, I. Gomułka, K. Kabacińska – Łuczak, M. Nawrot – Borowska, Dzieje zabawek dziecięcych na ziemiach polskich do początku XX wieku, Wydawnictwo Chromcom Wrocław 2017.
https://www.matador.net.nz
https://matador-baukasten.tumblr.com/
https://www.murinsel.at/matador/deutsch/Geschichte.html
https://www.oeaw.ac.at/inz/forschungen/oesterreichisches-biographisches-lexikon/biographien-des-monats/november-2016

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Robosapien V2

MZK/WS/3677 – Robosapien V2

Humanoidalny robot – Robosapien V2 został pozyskany od kieleckiego pasjonata zabawek edukacyjnych w roku 2009. Zaprojektowany przez Marka Tildena jest drugą generacją Robosapien. Od pierwszej generacji jest znacznie nowocześniejszy, dwa razy większy i zamiast pomruków “jaskiniowca” może wypowiedzieć dużą listę wcześniej nagranych fraz. Posiada czujniki podczerwieni i podstawowego rozpoznawania kolorów, czujniki chwytu dłoni, czujniki dłoni i stóp aktywowane dotykiem oraz czujniki dźwięku. Dzięki przegubowej budowie talii, ramion, dłoni i nóg V2 ma zapewnioną różnorodną animację ciała.

Historia robotów sięga starożytności. Pierwsze wzmianki o tej idei można znaleźć w “Iliadzie” Homera, gdzie opisywani są “złoci słudzy” – mechaniczne istoty wykute z metali szlachetnych takich jak złoto czy brąz przez boga kowali Hefajstosa. W V w. p. n. e w Cesarstwie Chińskim, zdolny mechanik Yan Shi napisał dzieło pt. “Lie Zi”, w którym zawarł obszerne opisy maszyn mechanicznych. Legenda mówi, iż zbudował naturalnej wielkości mechaniczną figurę człowieka i podarował ją cesarzowi Chin.

Zanim wynalazcy w Europie zaczęli tworzyć maszyny humanoidalne, próbowali swych sił z mechanizmami mniejszymi, tworząc zabawki i zegary z mobilnymi figurkami poruszanymi parą lub wodą. Jednym z najbardziej znanych mechanizmów tego typu jest latający gołąb skonstruowany przez Archytasa z Tarentu około 420 r. p. n. e. Do końca I w. n. e. w dziele “Pneumatica” Herona z Aleksandrii, opisanych zostało ponad 100 maszyn mechanicznych i automatycznych.

W 1206 roku naczelny inżynier na dworze króla Anatolii Ismail al-Jazeri spisuje “Automate – Księgę Wiedzy o Pomysłowych Urządzeniach Mechanicznych”. Opisano w niej między innymi mechanicznych muzykantów oraz urządzenie podające wodę. W tym czasie w Europie jedyną wzmianką o robotach jest legenda o stworzeniu mosiężnej głowy przez Rogera Bacona i to nie za sprawą nauki, a magii.

Dopiero w 1495 roku Leonardo da Vinci opracował mechanicznego rycerza, który potrafił stać, siadać, podnosić przyłbicę i poruszać rękoma. Cały mechanizm oparty był na systemie rolek i sznurków.

Pierwszym wynalazcą w Europie, który zasłynął ze swoich mechanizmów był Hans Bullmann. Robił mechaniczne figurki ludzi grających na różnych instrumentach. Żył i tworzył w XVI – wiecznej Norymberdze. W drugiej połowie XVI wieku Włoch Juanelo Turriano skonstruował “robota” Damę z Lutnią, który zachował się do dziś. Podziwiać ją można w muzeum Kunstkammer of Kunsthistorisches w Wiedniu. W 1760 roku niemiecki wynalazca Friedrich von Knauss stworzył maszynę mogącą utrzymać pióro oraz napisać do 107 słów. Trzynaście lat później we Francji bracia Pierre i Henry Louis Jaquet – Droz zbudowali automat, który mógł pisać. Niedługo potem stworzyli urządzenie, będące w stanie narysować portret króla Ludwika XV.

W wieku XIX, a konkretnie w roku 1889 w laboratorium wynalazków Edisona można już było kupić “mówiącą lalkę”. Niecałe dziesięć lat później Nikola Tesla dokonał przełomu opracowując technologię zdalnego sterowania.


Pojęcie “robot” po raz pierwszy zostało użyte w 1921 r. Posłużył się nim Karel Čapek, czeski pisarz science – fiction, w swojej sztuce R.U.R. (Rossum`s Universal Robots).

Amerykańska firma Westinghouse Electric Corporation w 1937 roku zbudowała humanoidalnego robota Elektro, zaprezentowanego w 1939 r. w Nowym Jorku na Wystawie Światowej Expo. Robot został niedawno złożony ponownie i jest wystawiony w Mansfield Memorial Museum. Waży 120 kg, potrafi chodzić, poruszać głową i rękami oraz nadmuchiwać balony. Reklamowany jest jako “najstarszy żyjący amerykański robot na świecie”.

Dzięki elektronice w 1961 roku zbudowany został “Unimate” pierwszy robot obsługiwany cyfrowo i programowalny.

Punktem przełomowym w robotyce był rok 1989. Naukowcy zaczęli wówczas koncentrować swoje wysiłki na budowie małych, inteligentnych i użytecznych konstrukcji zamiast drogich i ciężkich maszyn humanoidalnych.

W tej chwili roboty są szeroko wykorzystywane w masowej produkcji dóbr konsumpcyjnych jak również, eksploracji kosmosu, w chirurgii, zbrojeniach czy też w domach.

Opracował: Marcin Gawliński

Literatura:grzegorzczekala.pl/calmeda/artykul/historia-robotyki-cz1/
roboforum.pl/artykul/historia-robotow-1
ciekawe.org/2016/07/11/historia-robotyki/
twojrobot.pl/blog/krotka-historia-robotyki/
gazeta.myslenice.pl/historia-robotow
komputerswiat.pl/artykuly/redakcyjne/
fajnepodroze.pl/ciekawostki-techniczne/
globalxsolutions.pl/newsroom/ciekawostki-o-robotach-czesc-i
benchmark.pl/tematyka/roboty-i-cyborgi.html

 

 

 

Model maszyny parowej Ferdinanda Verbiesta
„gorejący wiatr”

Władysław Herbuś, Polska 2005

MZK/H/371
Prezentowany model maszyny parowej ze zbiorów muzeum został zbudowany przez światowej sławy modelarza Władysława Herbusia w 2005 roku. Podwozie prostokątne zrobione z sezonowanego drewna sosnowego, na nim umieszczony okrągły kociołek z blachy miedzianej, pod kociołkiem blaszany palnik. Z górnej części kociołka wyprowadzona metalowa dysza zwężająca się ku końcowi w stronę turbiny. Turbina okrągła z przekładnią, która uruchamia oś tylnych kół wprowadzając pojazd w ruch. Przekładnie wykonano z drewna lipowego i bambusa, osie kół i wałek z drewna bukowego. Kociołek wraz z turbiną osadzone są na metalowych wspornikach. Pojazd można uruchomić.

Historia maszyny parowej, a w tym przypadku turbiny parowej sięga daleko, daleko w odległą starożytność. Pierwszym zarejestrowanym silnikiem parowym była zabawka Aeoliplie, opisana w I wieku n.e. przez matematyka zwanego Bohaterem Aleksandrii żyjącego w Egipcie. Kolejne informacje o turbinie parowej pochodzą z 1551 roku, kiedy to osmański wynalazca Taqi al – Din zastosował ją w sposób praktyczny do obracania rożna. W Europie pierwszą turbinę parową opisał Włoch Giovanni Branca w 1629 roku, a kilka lat później w 1648 roku zrobił to Anglik John Wilkins. I tak docieramy do początku powstania naszego modelu, czyli do roku 1672, kiedy to w Pekinie Ferdinand Verbiest projektuje pojazd napędzany parą, stosując do tego turbinę parową, model tego pojazdu powstaje w 1678 roku. Oczywiście rozwój turbiny parowej w tym miejscu się nie kończy, jednak pozostawmy tą historię na inny czas.

Przybliżmy sobie choć trochę postać Ferdinanda Verbiesta. Urodził się on 9 października 1623 r. w Pitthen, (wtedy hiszpańskie Niderlandy obecnie Belgia), zmarł 23 stycznia 1688 w Pekinie w Chinach.

Misjonarz jezuicki, wynalazca, naukowiec, mandaryn. W latach 1658-1688 przebywał w Chinach na dworze cesarza Kangxi z dynastii Qing. Zajmował się badaniami i doświadczeniami z zakresu fizyki. Poza fizyką zajmował się również astronomią, geografią, konstrukcją przyrządów astronomicznych i dział. Sporządził kilka map i prac geograficznych w języku chińskim. Na dworze cesarskim nazywany Nan Hnai – jen. Był znakomitym astronomem i matematykiem. Udowodnił cesarzowi Kangxinowi, iż astronomia europejska była dokładniejsza niż chińska. W wyniku tego na zlecenie cesarza poprawił kalendarz chiński oraz odbudował i unowocześnił starożytne obserwatorium w Pekinie.

Verbiest pracował jako dyplomata, kartograf, tłumacz. Znał łacinę, niemiecki, holenderski, hiszpański, hebrajski, włoski. Napisał ponad 30 książek. Miał tytuł mandaryna i był wiceprowincjonałem zakonu jezuickiego w Pekinie. Utrzymywał kontakty korespondencyjne z Janem III Sobieskim, który próbował nawiązać stosunki dyplomatyczne z Chinami. Skończyło się niestety jedynie na wymianie upominków, Sobieski przesłał cesarzowi swój portret, natomiast cesarz wysłał napisaną przez siebie odę i dwa porcelanowe wazony.

W latach 1665-1680 Verbiest pracował nad czterokołowym pojazdem napędzanym parą. W roku 1672 powstał projekt, a w roku 1678 model pojazdu. Urządzenie działało na zasadzie niewielkiej i prostej turbiny parowej. Woda podgrzana w okrągłym kociołku parowała, para natomiast mając jedyne źródło ujścia w wysuniętym u góry kociołka ustniku, z siłą uderzała w poziomo ustawione koło zębate, które za pomocą przekładni przenosiło tę siłę na tylną oś wprawiając ją w ruch. Wszystkie te elementy były przymocowane do prostokątnej podstawy na czterech kołach, dodatkowo z przodu ramy było zamontowane dodatkowe piąte koło służące do sterowania pojazdem. Cała konstrukcja została nazwana przez Ferdynanda “gorejącym wiatrem”. Opisał ją w swym dziele pt. “Astronomia Europea” wydanym najpierw po chińsku w Pekinie, a następnie w w roku 1687 po łacinie w Europie. Ciekawostką jest to, iż z dużym prawdopodobieństwem Verbiest zbudował nie tylko model miniaturowy, ale także normalnej wielkości wehikuł, którym jeździł po ulicach Pekinu. Pojazd ten mógł działać nawet przez godzinę.

Pierwsza znana rekonstrukcja modelu wykonana została w 1775 roku przez fizyka i mechanika Johanna Lorenza Boeckmanna, który zajmował się między innymi telegrafami optycznymi. Rekonstrukcję tą wystawiono w 1860 roku w muzeum w Karlsruhe w Niemczech.

Opracowanie Marcin Gawliński

Literatura:
britannica.com/biography/Ferdinnand-Verbiest,
wzchbialystok.pl,
pl.googl-info.com,
Catholic Encyclopedia. New york. Robert Appleton Company,
Encyklopedia Conimbricenses.org/encyklopedia/verbiest-ferdinannd,
bcpw.bg.pw.edu.pl,
encyklopedia.naukowy.pl/Turbina_parowa,
Kronika techniki, wydanie polskie, 1992 r.
Thurston, RH. Historia rozwoju silnika parowego. Nowy Jork, 1978 r.

 

 

 

 

Lalka „Kama”

Niemcy, firma Kammer&Reinhardt

MZK/M/1037 Lalka „Kama”
Lalkę Muzeum otrzymało w darze od Pani Wandy z Łodzi w 2018 roku. (zdj. 1 z galerii na FB)

Kama, bo takie imię widniało na pudełku, była prezentem, który pięcioletnia Wanda otrzymała od swoich rodziców na gwiazdkę w 1956 roku. „Była zachwycająca. Leżała w długim błękitnym pudełku z zamkniętymi oczkami prawdziwa śpiąca królewna z bajki… miała kompletną bawełnianą bieliznę, wykończoną wąską koronką. Najpiękniejsza była sukienka. Kolor miała błękitny i była [uszyta] z materiału przypominającego szyfon. Do tego krótkie białe skarpetki i błękitne buciki”. Tak po latach Pani Wanda wspomina swoje pierwsze spotkanie z Kamą, a do opisu stroju dołącza własnoręcznie wykonany rysunek sukienki. (zdj. 2 z galerii na FB)

Niestety z oryginalnego kompletu pozostały jedynie buciki. Koronkowa sukienka i dodatki, w których Kama prezentowana jest na zdjęciach uszyte zostały dużo później przez profesjonalną krawcową. (zdj. 3 z galerii na FB)

Lalka przyciągała uwagę twarzą o rysach charakterystycznych dla małego dziecka, podkreślonych dodatkowo przez spoglądające na boki oczy, które nadawały jej nieco psotnego charakteru. (zdj. 4,5 z galerii na FB) A jeśli się ją przechyliło, dzięki umieszczonemu w korpusie mechanizmowi dźwiękowemu, mówiła „mama”. ”Była wyjątkowa. W tamtych czasach nikt takiej nie miał”- podkreśla Pani Wanda.

Nic dziwnego, że lalka stanowiła obiekt podziwu i zazdrości u innych dzieci. Za sprawą mamy Pani Wandy, ”Kama była raz do roku pokazywana dzieciom z podwórka, które bardzo mi zazdrościły. Oczywiście nikt nie mógł Kamy brać na ręce. Bałabym się że dzieci ją zepsują”. Również sama właścicielka mało się lalką bawiła, w obawie przed jej uszkodzeniem.

Oprócz Kamy, mała Wanda miała też inne lalki – Krysię i Basię, ale to Kama była i pozostała tą najważniejszą. ”To była najpiękniejsza rzecz jaką miałam w tamtych czasach. Bardzo ją kochałam”. (zdj. 6 z galerii na FB)

Dodajmy na koniec, że Kama została wyprodukowana w jednej z najsłynniejszych firm niemieckich Kammer & Reinhardt, która na rynku zabawkarskim działała prężnie od końca XVIII wieku i zasłynęła z produkcji lalek. Dodatkowo wprowadziła rozwiązania, które podnosiły ich atrakcyjność na rynku, m.in. spopularyzowała lalki charakterystyczne, wzorowane na twarzach dzieci, które wyrażały typowe dla nich emocje, opatentowała ruchome, tzw. flirtujące i łobuzerskie oczy oraz połączenia stawowe kończyn. Doceniana przez branżę zdobywała liczne nagrody na wystawach światowych. Silna pozycja na rynku pozwoliła firmie przetrwać ciężkie lata kryzysu lat 20. i 30. XX wieku oraz czasy nazizmu. Sprawiła, że jako jedna z pierwszych wytwórni tego typu wznowiła działalność również po II wojnie światowej.

Lalki tej firmy nadal są wysoko cenione wśród kolekcjonerów.

opracowanie: Jadwiga Stal

Fotogaleria na FB

Literatura:
Judith Miller, Antyki. Encyklopedia, Muza Warszawa 2000 r.
Jurgen and Marianne Ciślik, Dolls, Studio Vista/Christies 1979 r.

 

 

 

Figurki żołnierzy oraz akcesoria

O&M Hausser

Niemcy 1930-1936

MZK/M/496/1-89 Figurki żołnierzy oraz akcesoria.
Obiekty zakupiono od kieleckiego kolekcjonera w roku 2016. Według oferenta kolekcja została pozyskana w Niemczech. Figurki żołnierzy oraz akcesoria powstały w firmie O&M Hausser z tworzywa zwanego elastoliną (zwaną również lineolem). Natomiast metalowe działa to dzieło firmy Karl Bub. Obie firmy słynęły z wysokiej jakości wykonywanych zabawek. Eksponaty pochodzą z lat 1930-1936 będących zarazem czasem ich największej popularność szczególnie
w Niemczech, Austrii, Belgii, Holandii i Anglii.
Elastolina, z której są wykonane figurki oraz akcesoria jest kompozycją trocin, kleju, kazeiny oraz kaolinu (glinki porcelanowej). Masę tą umieszczało się na metalowym drucie będącym szkieletem figurki, formowało w pożądany kształt, a następnie poddawało obróbce termicznej w temperaturze do 80°C. Uzyskany model po wystygnięciu ręcznie malowano.
Kolekcja znajdująca się w muzeum składa się z 77 żołnierzy ujętych w różnych pozach. Są to figurki stojące, siedzące, strzelające, naprawiające druty telegraficzne, grające na instrumentach czy też przedstawiające rannych. Dodatkowo w komplecie znajdują się słupy telegraficzne, skrzynie, karabiny, element
w formie ogniska, działa oraz worki z piaskiem. Kolekcję uzupełniają armaty i działa Karl Bub wykonane z blachy. Zarówno figurki, jak i działa są sygnowane.
Figurki żołnierzy towarzyszą nam od dawna. Najstarsze znalezione pochodzą z Górnego Egiptu i mają około 4 tysiące lat. Początkowo służyły do celów religijnych, jednak z czasem zmieniło się ich przeznaczenie i z artefaktów używanych w obrzędach pogrzebowych stały się zabawkami oraz elementami gier strategicznych. Zmieniał się także materiał z którego były wykonane, od drewna przez cynę, ołów, srebro, złoto, aluminium po plastik. Całe kolekcje figurek były wykorzystywane do zabawy i nauki. Król Francji Ludwik XIII posiadał 300 figurek wykonanych ze złota, Wilhelm II Orański wykorzystywał figurki żołnierzy w celu objaśnienia wprowadzanych w armii reform. Car Piotr I Wielki rozgrywał figurkami bitwy aż po kres swych dni, cesarz Napoleon podarował swemu synowi 117 figur wykonanych ze złota, a Winston Churchill posiadał kolekcję 1500 figur żołnierzy armii brytyjskiej.
Firma O&M Hausser została założona w 1904 roku przez braci Ottona i Maxa w Ludwisgburgu niedaleko Stuttgartu. Od 1912 roku zaczęła produkować figurki żołnierzy, Indian, rycerzy, zwierząt oraz akcesoria do ich prezentowania, jak np. działa, armaty, worki, drzewa, skrzynie, zagrody, zamki, itp. Od roku 1947 obok elastoliny firma wprowadziła do produkcji figurek plastik, który ostatecznie jako materiał tańszy i wygodniejszy w produkcji wyparł w 1969 roku elastolinę
z użycia. Kres działalności firmy nastąpił w roku 1983 po ogłoszeniu bankrutctwa.
Natomiast firma Karl Bub została założona w 1851 roku w Norymberdze. Od początku produkowała ręcznie malowane zabawki z cyny i miedzi. W latach 1920-1930 Karl Bub był jednym z najważniejszych niemieckich producentów zabawek. W szczególności dużym zainteresowaniem cieszyły się doskonale wykonane samochody nakręcane na klucz. Podczas II wojny światowej fabryka Bub została całkowicie zniszczona. Po wojnie wznowiła produkcję i skupiła się na kolejkach elektrycznych. Fabryka została zamknięta w 1966 roku.
Opracowanie: Marcin Gawliński
Fotogaleria na FB
Literatura:
The War Toys Kriegsspielegenge, London 1979
Hauser Elastolin 1935-1936 (katalog elostolin)
Hauser Elastolin Spielzeug 1936-1937 (katolog elastolin)
Historische Hausser Figuren (katalog elastolin)
Krystyna Pieronkowicz-Pieczko, Małgorzata Paul, Lale, misie, koniki… zabawki w zbiorach Muzeum Śląskiego w Katowicach. Katowice 2013 r.
http://www.polska-zbrojna.pl
http://atohistoria.org/cynowe-wojsko-na-swiecie
https://wszuwarach.pl/blog/o-olowianych-zolnierzykach-n68

 

 

Autka

Julian Kasprzyk

Wrocław 1961-1980

W 2013 roku do zbiorów muzeum trafiła wyjątkowa kolekcja samochodów zakupionych od pana Remigiusza Kasprzyka. Są to pojazdy zaprojektowane
i wykonane w zakładzie rzemieślniczym należącym do ojca pana Remigiusza – Juliana Kasprzyka. Był on nie tylko ich producentem, ale również ślusarzem, który zrobił samodzielnie narzędzia do ich wykonania. Samochody te produkowane były w latach 1961-1980 w zakładzie przy ulicy Krzyckiej we Wrocławiu. Wykonane zostały z metalu z elementami tworzywa sztucznego, a następnie pomalowane według oryginalnego wzornictwa, odwzorowującego sposób malowania prawdziwych pojazdów. Dodatkowo pojazdy wyposażone są w mechanizm napędowy. O randze posiadanej przez muzeum kolekcji świadczą również dołączone do samochodów oryginalne, papierowe metki z pieczątką „WZORZEC WYROBU ZATWIERDZONEGO PRZEZ KOMISJĘ OCENY ZABAWEK”.
Jak pisze w liście do Muzeum pan Remigiusz: ”Powstało 6 modeli autek. 4 zostały dopuszczone przez komisję Oceny Zabawek do obrotu państwowego. Są to: autobusik, samochodzik osobowy, samochodzik MO i samochodzik sanitarka I”.
Natomiast pozostałe samochody jak pisze dalej pan Remigiusz: ”Samochodzik z napisem MILICJA nie otrzymał oceny i był sprzedawany wyłącznie
w prywatnych sklepach. Autko sanitarka II o kształtach opływowych jest wzorcem modelu na eksport do Mongolii za pośrednictwem przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „PRODIMEX” Sp. z o.o.”
Dla pana Juliana „autka” miały również bardzo osobisty charakter o czym może świadczyć chociażby fakt, że nr tablicy rejestracyjnej 0205XW, to autentyczna rejestracja jego prywatnego samochodu kupionego w 1969 roku.
W latach 70. XX w. nastąpił rozwój firmy. Zakład funkcjonował na zasadach partnerstwa państwowo-prywatnego i zatrudniał 50 pracowników co było maksymalnym pułapem dla zakładów rzemieślniczych. Pan Remigiusz wspomina w liście również, że: ”Działalność Juliana Kasprzyka była firmowana przez Rzemieślniczą Spółdzielnię Zaopatrzenia i Zbytu we Wrocławiu przy pl. Wolności 7 i Spółdzielcze Przedsiębiorstwo Handlowo Techniczne REMEX w Warszawie przy ul. Brackiej 11.” To właśnie dzięki wsparciu tych organizacji pan Julian mógł się skupić na konstruowaniu zabawek i ich produkcji.
Część przedstawionych samochodów można zobaczyć na wystawie „Zatkało kakao? Kreatywny przemysł zabawkarski i dzieciństwo PRL-u”.
Opracowanie: Anna Zachariasz
Fotogaleria na FB
Źródła:
Muzeum Zabawek i Zabawy

 

 

Chłopczyk z drewna „Pinokio”

Krzysztof Jachymowski

Fałków, 1996 r.

Chłopczyk z drewna „Pinokio” został zgłoszony przez Krzysztofa Jachymowskiego w 1996 roku do organizowanego przez Muzeum Zabawkarstwa w Kielcach II Ogólnopolskiego Konkursu na Zabawkę Ludową. W tym samym roku drewniany pajacyk wraz z trzema innymi pokonkursowymi zabawkami twórcy: karuzelą, konikami z wozem i kogucikiem-klepakiem został zakupiony do zbiorów muzeum. Mierzący 40 cm  drewniany chłopczyk posiada namalowaną czarną czuprynę, okrągłe chabrowe oczy zezujące na długi walcowaty nos. Wycięte, pomalowane na czerwono usta z zaznaczonymi białymi zębami, układają się w szelmowski uśmiech. Pinokio ubrany jest w bawełniane, chabrowe ogrodniczki, a strój uzupełnia czarno-biała mucha. Ręce i nogi pajacyka są ruchome w stawach, łączone ze sobą za pomocą drewnianych kołeczków. Na nogach znajdują się duże, grubo ciosane buty w kolorze brązowym. Drewniany chłopczyk potrafi stać, siedzieć, zrobić wykrok i półprzysiad.
Krzysztof Jachymowski urodzony w 1961 roku, pochodzący z Fałkowa twórca ludowy rzeźbi w drewnie od 1984 roku. Zainteresowania świętokrzyskiego artysty oscylują wokół zagadnień związanych z tematyką świecką i sakralną. Przeważającą część jego prac stanowią rzeźby pojedyncze lub kompozycje wielofiguralne, barwnie polichromowane w folklorystycznej stylizacji ilustrujące codzienne prace domowe i gospodarskie, zwyczaje i obrzędy związane ze świętami, sceny biblijne, pasyjne, mariologiczne oraz wizerunki świętych. Próba stworzenia przez Krzysztofa Jachymowskiego własnej interpretacji legendarnego Pinokia sprawia, że w dorobku artysty jest on rzeźbą wyjątkową. Zadanie nie było łatwe ze względu na fakt, że od momentu opublikowania w 1883 roku przez Carlo Collodiego książki „Le avventure di Pinocchio” pajacyk stał się na przestrzeni lat postacią rozpalającą wyobraźnię nie tylko czytelników, lecz także twórców różnych dziedzin sztuki. Kreowany przez blisko 140 lat wizerunek marionetki ulegał nieustannym zmianom, czego dowodem są zbiory inspirowane najsłynniejszym kłamczuchem zgromadzone przez Muzeum Pinokia we Florencji. Jest on bohaterem seriali, filmów fabularnych, przedstawień teatralnych oraz baśni muzycznych. Wśród młodszej części publiczności szczególnie entuzjastycznie przyjmowane są kolejne adaptacje filmowe o przygodach Pinokia, poczynając od animowanej wersji Disneya z 1940 roku, a kończąc na najnowszej ekranizacji powieści podjętej przez Matteo Garronego w 2019 roku.
Drewnianemu chłopczykowi stworzonemu przez Krzysztofa Jachymowskiego zdecydowanie najbliższe jest złagodzone oblicze pajacyka, jakie przyjęła podczas opracowywania wersji filmowej Walt Disney Productions. Postać wzbudzała sympatię, łączyła w sobie cechy złośliwości i dziecięcej niewinności, a dopełnieniem miłej aparycji był tyrolski strój: Lederhosen i czapka z piórkiem. Krzysztof Jachymowski zmaterializował w kawałku drewna swoje wyobrażenie niegrzecznego włoskiego pajacyka, zachowując przy tym jego urok i zarazem psotny charakter.               
 Oprac. Ewelina Sztuk
Fotogaleria na FB
Źródła:
Muzeum Zabawek i Zabawy
http://pik.kielce.pl/kultura-i-sztuka-ludowa/rzezba-tkactwo-i-malarstwo-ludowe/7566-jachymowski-krzysztof.html
https://www.duecappucci. pl/historia-pajacyka-pinokio/
https://zeslownikiem.pl/pinokio-it.php
https://www.filmweb.pl/reviews/recenzja-filmu-Pinokio-23241

Wtorek - Niedziela 9:00 - 17:00
Poniedziałek: nieczynne

bilet normalny – 22 zł bilet ulgowy – 11 zł (obejmuje: uczniów, studentów, doktorantów, nauczycieli, emerytów i rencistów)

Kielce ul. Pl. Wolności 2
25-367